• facebook
  • rss
  • Gwałty, grabieże, niepewność

    dodane 11.02.2016 00:00

    Powojenny strach skutkuje brakiem zaufania, agresją, rozpadem norm – mówił w Opolu dr Marcin Zaremba.

    Doktor Marcin Zaremba, historyk i socjolog z UW i PAN, autor głośnej książki „Wielka Trwoga” demistyfikującej okres 1944–47 w Polsce jako czas jedynie entuzjastycznej odbudowy kraju, podczas spotkania w Muzeum Śląska Opolskiego mówił o nieznanym dotąd szerzej obrazie powojennego społeczeństwa polskiego. Prof. Marcin Kula, znakomity polski historyk, uznał pracę Zaremby za przełomową w historiografii polskiej tamtych lat. – Trafiłem na listy powojenne. Znalazłem w nich opowieści o szabrowaniu, bandytyzmie, o strachu kobiet przed gwałtami, o wierze krakowian w mord rytualny, jakiego mieli dokonać tamtejsi Żydzi na dziecku – mówił dr Zaremba o motywach podjęcia tematyki społecznego strachu. – U nas opowiada się historię w sposób spolityzowany. Wiemy, co się wydarzyło, ale nie znamy historii emocji ludzkich w Polsce – tłumaczył warszawski historyk, przywołując m.in. wielkie dzieło Jeana Delumeau na temat strachu w kulturze Zachodu.

    – Ludzie po wojnie obawiali się gwałtów, morderstw, grabieży, tyfusu, zmiany granic Polski czy wymiany pieniędzy – wyliczał Zaremba. Skutkiem strachu była m.in. wielka liczba samobójstw. – Szaber przechodził często w rodzaj bandytyzmu i rodził wzajemną wrogość. Wojna spowodowała łatwość używania agresji w stosunkach międzyludzkich. Kwitło donosicielstwo – bo ktoś miał ładny dom, dobre gospodarstwo, więc wystarczyło oskarżyć go przed organami władzy i przejąć majątek. Wcale nie jest tak, że przemoc zdarzała się Polakom tylko wobec Ukraińców, Żydów czy Niemców. Także wobec Polaków – bo np. plotka niosła, że „pił wódkę z milicjantem”. Zdarzało się, że za takie coś zastrzelono kogoś za stodołą i zakopano pod lasem – mówił dr Zaremba. Przyznał, że na Śląsku poziom powojennego strachu był największy, bo tu spotkały się dwie społeczności – Polaków wypędzonych z Kresów i autochtonów. Podkreślił jednak, że w odróżnieniu od terenu Czechosłowacji w Polsce nie zdarzyły się pogromy Niemców. – Choć nienawiść wobec Niemców była powszechna, a wpływ na jej poziom miała też propaganda, to trzeba zauważyć, że ta nienawiść zaczyna się zmieniać, kiedy dochodzi do kontaktów bezpośrednich. To jest zresztą normalna ludzka reakcja, kiedy się widzi matkę z dzieckiem, którzy są Niemcami – mówił Marcin Zaremba.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół