• facebook
  • rss
  • Sami, a razem

    dodane 18.02.2016 00:00

    Spotkania osób, które nie założyły jeszcze rodziny, cieszą się coraz większym zainteresowaniem.

    Zainicjował je ks. Eugeniusz Ploch, proboszcz parafii Świętego Ducha w Winowie, wraz z s. Eweliną Bachorską ISSM (siostrą szensztacką). – Te spotkania to efekt sygnałów, z różnych stron, że robi się coś dla małżeństw, także tych w kryzysie i niesakramentalnych, dla uczącej się młodzieży, dla narzeczonych, a dla tych, którzy jeszcze nie mają swojej pary, nic – przyznaje ks. Eugeniusz Ploch. – Chodzi głównie o ludzi młodych, którzy nie znaleźli jeszcze kogoś, z kim chcieliby założyć rodzinę, albo na razie cieszą się z niezależności. Mają jednak w sobie pragnienie, by swoje życie dobrze wypełnić, nie przeżywać go w samotności. „Puls” tych spotkań, odzew w mejlach wskazuje, że oni chcą się spotykać, modlić się razem, poznawać i bawić, nie szukając na siłę pary na imprezę – dodaje s. Ewelina.

    Oboje podkreślają, że nie chcą tu swatać, ale dać miejsce, w którym ludzie o podobnych pragnieniach spotykają się przy Bogu. – Jeżeli Pan Bóg pozwoli się komuś tu spotkać, zakochać i założyć rodzinę, to chwała Bogu. Ale nie jest to nasz cel. Chodzi nam raczej o danie doświadczenia, że jesteśmy wszyscy przez Niego kochani, wybrani, i o umożliwienie spotkania się i ucieszenia sobą – podkreśla ks. Ploch. Stąd dwie części – pierwsza z Bogiem przed Najświętszym Sakramentem, druga – ze sobą nawzajem. Na pierwsze spotkanie przyjechało kilkanaście osób, na drugie ok. 30, więc będą i kolejne, najbliższe najprawdopodobniej po Wielkanocy. – Myślę, że to jest genialny pomysł, bo potrzeba takiego kontaktu, wyjścia, otwarcia na nowych ludzi, zwłaszcza takich, dla których Bóg coś znaczy. Im więcej nas, tym lepiej, więc zachęcam wszystkich – mówi Patrycja Marzec z Opola. – Przed poprzednim spotkaniem bardzo się stresowałem. Jednak mimo nieśmiałości podczas wspólnej modlitwy odważyłem się głośno wypowiedzieć swoją intencję. To było świetne doświadczenie – przyszedłem spotkać się z dziewczynami, a doświadczyłem Boga po raz kolejny w życiu. Dlatego tu znowu jestem – uśmiecha się Grzegorz Żurek z Kędzierzyna-Koźla. Dodaje, że choć określenie „singiel” jest dla niego obce, takie spotkania są potrzebne. – Przez całe życie czułem się wyalienowany, jak się okazało po części na własne życzenie. A tu widzę, że są ludzie, którzy denerwują się jak ja, ale przychodzą i otwierają się na siebie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół