• facebook
  • rss
  • 25 lat „Kroszonki Opolskiej”

    dodane 25.02.2016 00:00

    – Ten tradycyjny wzór ma miliony wersji, każdy inny, a jednak nasz, opolski – przyznają artyści ludowi.

    Edeltrauda Krupop z Kamienia Śląskiego skrobie kroszonki od dziecka. – Jak byłam mała, spotykaliśmy się zawsze u jednej rodziny przed Wielkanocą – dzieci, mamy, ołmy. Moje pierwsze kwiatki to były tulipany, bo są najłatwiejsze. Potem ktoś namówił mnie na konkurs, na którym niespodziewanie zdobyłam pierwszą nagrodę. I odtąd jestem twórczynią ludową. Moje dzieci też potrafią, choć są za granicą, teraz nawet już trzynastoletni wnuk ujawnił do tego talent– mówi. – Ja po prostu lubię takie rzeczy i próbuję zrobić to, co sama widzę – a to szydełkiem jakieś firanki do okien, a to kroszonki. Najczęściej wieczorem, gdy jest cisza, spokój w domu. Do tego potrzeba zamiłowania i cierpliwości, ale to uspokaja – opowiadają Maria Konieczko i Renata Janik ze Szczedrzyka, skąd przyjechała cała grupa artystów.

    Ćwierć wieku tradycji

    Wojewódzki konkurs „Kroszonka Opolska” Muzeum Wsi Opolskiej zorganizowało już po raz 25. Dla dorosłych konkurs odbył się 16 lutego, dla dzieci – dzień później. Od lat gromadzi ok. 70–90 dorosłych uczestników z całego regionu, osobno swoimi zdolnościami mogą popisać się dzieci i młodzież.

    – Skrobię kroszonki od czterech lat. Moja mama zawsze je robiła, więc przyglądałam się, aż wreszcie sama spróbowałam. To nie takie trudne, wręcz wciągające – mówi Julia Piętka ze Strzeleczek. Choć jajka zdobione są podobnie, bo królują na nich opolskie wzory, to jednak widać, że ich autorzy to indywidualności. Każdy ma „inną rękę”, swój styl, nawet jeśli podpatrują siebie nawzajem lub inspirują się publikacjami. – To i tak ostatecznie wychodzi „po mojemu”. Ten konkurs jest bardziej spotkaniem niż rywalizacją, większa przyjemność jest ze spotkania się w po części znanym już gronie, podzieleniu się tym, co nowego wymyśliło się przez ten rok, niż z nagród. To wielki plus tego konkursu, dobrze, że coś takiego co roku się odbywa – mówi Gizela Hylla pochodząca z podopolskich Węgier. Satysfakcję sprawiają im nie kon- kursowe laury, ale zainteresowanie i zachwyt osób oglądających ich dzieła w Muzeum Wsi Opolskiej. – Założenia konkursu są takie, by podtrzymywać tradycyjne techniki zdobnicze i tylko takie prace są oceniane, niemniej pojawiają się i inne dzieła. Dominuje technika rytownicza i śląskie wzory, głównie motywy kwiatowe, inne wniosły zwłaszcza panie mieszkające głównie na północy województwa – malowania woskiem, zdobienie włóczką, cekinami, sitowiem. Kroszonka opolska jest dla nas przedmiotem szczególnej uwagi, bo uważamy, że wzór na niej staje się symbolem naszego województwa, jednym z wyznaczników tożsamości regionalnej. Proces rozwoju tego zdobnictwa dokumentują m.in. publikacje pokonkursowe – podsumowuje Jarosław Gałęza, dyrektor MWO. Cieszy go spore zainteresowanie młodzieży, a także to, że dorastając, młodzi zasilają grupę dorosłych twórców.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół