• facebook
  • rss
  • Blisko ołtarza

    dodane 03.03.2016 00:00

    Tu służą prawie wszystkie dzieci. To szkoła wiary, ale i życia.

    Polski Świętów to niewielka parafia pw. Narodzenia Jana Chrzciciela, licząca około 800 osób z trzech wsi: Polskiego Świętowa, Markowic i Suchej Kamienicy. – A jak odliczyć tych, którzy pracują i są niemal poza parafią, zostaje ok. 500 wiernych – przedstawia proboszcz ks. Szymon Suda. Odkąd trafił do niej, stara się ją zaktywizować. Na sercu leży mu szczególnie udział młodych we wspólnocie Kościoła. Zaczął od ministrantów. Wprowadził zasadę, że pierwszoklasiści w ramach przygotowania do I Komunii św. służą do Mszy św. jako kandydaci, potem zostają ministrantami. Również gimnazjaliści w czasie trzyletniego przygotowania do bierzmowania czytają lekcje i modlitwę wiernych, więc większość nie przerywa służby. Starsi, ze względu na dojazdy do szkół, bywają rzadziej.

    – Gdy sześć lat temu zostałem tu proboszczem, zastanawiałem się, co zrobić, aby mieć nie 3 czy 4 ministrantów, ale wszystkie dzieci przy ołtarzu. Dziś nie ma ich w ławkach, wszystkie są z przodu. W sumie prawie 50 z podstawówki, 20 gimnazjalistów i kilku starszych – tłumaczy ks. Suda.

    Czym skorupka za młodu...

    Dlaczego tak mu na tym zależy? Uważa, że im bliżej ołtarza są dzieci, tym żywszy ich udział we Mszy św., zwłaszcza gdy mają jakieś zadania. –

    Mnie rodzice prowadzili do kościoła od najmłodszych lat, czasem rozrabiałem, nudziłem się. Ale gdy widziałem ich, rozumiałem, że to ważne. Z czasem wiara we mnie wrosła. Jeśli potracimy te dzieci, to one później nie przyjdą – podkreśla proboszcz.

    Rozumie, że dzieci mają dziś wiele zajęć, a służba wymaga poświęceń. Ale od razu dodaje: – Wiara jest żywa, radosna, gdy się o nią dba. Czasem komuś się nie chce, ale tu jest rola rodziców. Bywa, że to dzieci mobilizują ich do przyjścia do kościoła.

    – Służę już 10 lat, ale jeszcze mi się nie znudziło. Teraz jako starsi uczymy wszystkiego młodszych – przyznaje Daniel Bułka. – Ja chciałem być ministrantem jak brat. Warto, bo lepiej się widzi i słyszy, co dzieje się na ołtarzu – dodaje Wiktor Bułka.

    Z takiego grona łatwiej wyłonić ministrancką drużynę futbolową. Ich – osiąga spore sukcesy. – Ostatnio w dekanalnych rozgrywkach piłki nożnej halowej zdobyli pierwsze miejsca we wszystkich grupach wiekowych, teraz też idzie im nieźle – chwali ks. Suda.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół