• facebook
  • rss
  • Bułka z masłem

    dodane 24.03.2016 00:00

    Każde z tych spotkań było dzieleniem się uwagą
i miłością.

    Pomysł był prosty: pakuje się do plecaków kilka bułek, nie tylko z masłem, jak głosi nazwa, wrzątek w termosach, jednorazowe kubki, kawę, herbatę i chodzi po ulicach Opola, wypatrując potrzebujących. Bułka i ciepłe picie to jednak tylko początek. Chodzi o to, by spotkać się z ludźmi ubogimi, nie tylko ich nakarmić, napoić czy coś im dać, ale nawiązać z nimi kontakt, porozmawiać, jak żyją, z czym się borykają, żeby zetknąć się z tą ich biedą.
– Myślę, że ta rozmowa znaczy więcej niż ta bułka, bo ktoś ich wysłuchał, a zwykle mało kto ich zauważa. I mam wrażenie, że ja otrzymałem więcej niż oni. Teraz łatwiej mi do kogoś podejść zaproponować pomoc, zagadać – mówią to samo, choć niezależnie od siebie Łukasz Kołtowski, współorganizator, Dawid Pasierowski czy Artur Pietrzak studenci UO z Opola. 


    Sprawa jednak okazała się nie taka prosta. Wbrew pozorom niełatwo zobaczyć, znaleźć potrzebującego. To bywało przyczyną frustracji, skorygowało nieco rozmach akcji. Na początku zbierało się kilkanaście osób, z czasem wychodzili częściej, ale w kilkuosobowych grupach.
Ale też, jak zauważa jedna z wolontariuszek, Aleksandra Bandrowska, to nie musi być proste i radosne, dawać nam zadowolenie i dobre samopoczucie. Trzeba ofiarować też ten trud, poczucie bezsilności wobec ludzkich dramatów. Cenne jest i przebywanie ze sobą, rozmowy o ubóstwie, refleksje po powrocie.
Akcję zorganizowało Duszpasterstwo Akademickie „Xaverianum”, ale zaangażowały się nie tylko osoby z nim związane. A że uczynki miłosierdzia nie powinny kończyć się z Wielkim Postem, stąd zarówno o. Jacek Drabik, jezuita, duszpasterz „Xaverianum”, jak i studenci myślą, co dalej. 
– Chciałbym, by to przerodziło się w coś więcej, np. w jakiś wolontariat. Myślę, że zrobił się taki pozytywny „raban”, że będzie jakaś kontynuacja – podsumowuje o. Jacek.
– Do dziś pamiętam na przykład panią, którą spotkaliśmy przy dworcu. Gdy jestem w tych okolicach, rozglądam się za nią. I myślę, że to przecież nie problem mieć zawsze ze sobą jakąś bułkę, którą się można podzielić, nawet bez zorganizowanej akcji – przyznaje Monika Pawełczak, studentka UO pochodząca z Prudnika.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół