• facebook
  • rss
  • Zaprzyj się siebie i idź

    dodane 24.03.2016 00:00

    Tej nocy w stronę Góry Świętej Anny podążały, rozważając kolejne stacje Drogi Krzyżowej, setki pielgrzymów.

    Szli z piątku na sobotę (18/19 marca) z Opola, Gogolina i Kędzierzyna-Koźla, mężczyźni i kobiety, nastolatki, studenci i 60-latkowie. W milczeniu, samotnie lub w małych grupkach pokonywali liczącą ponad 40 km trasę, wiodącą przez lasy, pola, wąwozy i wioski. Do celu – na Górę Ufnej Modlitwy bądź do Kamienia Śląskiego dotarli rano – zmęczeni, niewyspani, z odciskami na stopach, często kulejąc, ale z radością w oczach, lekkością serca i satysfakcją.
– Mnie namówił kolega, który już chciał iść rok temu. Nie było łatwo, zdarzało nam się błądzić. Przeżywa się to zupełnie inaczej niż nabożeństwo w kościele – nie ma porównania. Różne myśli pojawiają się podczas tej drogi – od związanych z rozważaniem kolejnych stacji po prozaiczne, że coś boli, ociera. Był taki krytyczny moment w połowie, gdy po postoju tak trudno było wstać, ale teraz, mimo zmęczenia, jest sama radość – dzielą się wrażeniami Marek Fila, Marek Kaliszewski i Alfred Główka z Kędzierzyna-Koźla.


    Z Gogolina na trasę Ekstremalnej Drogi Krzyżowej na Górę św. Anny wyszły tym razem 53 osoby, wśród nich sporo tych, którzy szli już rok i dwa lata temu. 
Z Opola, skąd EDK ruszała po raz pierwszy, marsz z kościoła Przemienienia Pańskiego rozpoczęło ok. 250 osób. Równolegle, po raz czwarty, szła też męska pielgrzymka od jezuitów.
Z Kędzierzyna-Koźla trasę „na Górkę” pokonywało ponad 130 osób, dwa razy więcej niż w ubiegłym roku, drugą – do sanktuarium św. Jacka w Kamieniu Śląskim wybrało 36 osób. 
Przy annogórskim sanktuarium pątników witali franciszkanie. Droga zakończyła się Mszą Świętą. 
Wśród uczestników byli też mieszkańcy Nysy, Prudnika, Głubczyc, Raciborza, Jełowej, Zawadzkiego i innych miejscowości oraz grupa nowicjuszy oblackich ze Świętego Krzyża.
– My szliśmy ośmioosobową grupą z bractwa św. Józefa z rejonu Zawadzkiego z trasą opolską. Zapisując się, nie zwróciliśmy uwagi, że tu dotrzemy w święto św. Józefa, ale tak się świetnie złożyło. Większość szła pierwszy raz – dali radę, choć było ciężko. Ale warto, na pewno będziemy zachęcać innych do udziału – podsumowują Andrzej Rataj i Andrzej Signus z Zawadzkiego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół