• facebook
  • rss
  • Podróż w głąb siebie

    ana

    dodane 22.03.2016 12:19

    O doświadczaniu gór, wyprawie na bieguny i lekcjach, które daje życie, opowiadał Jan Mela, który był gościem w "Xaverianum".

    Dwa bieguny Ziemi, Elbrus, Kilimandżaro, triatlon, maraton, 4-miesięczna samotna wyprawa do Azji… To wszystko na koncie Jana Meli, który jednak mocno podkreśla, że cele wypraw są tylko pretekstem, by sobie i innym coś udowodnić.

    – Pierwsza wyprawa z Markiem Kamińskim na biegun, która odbyła się prawie 12 lat temu, była oswajaniem się ze swoją niepełnosprawnością. Chciałem pokazać sobie, że mogę to zrobić bez ręki i bez nogi, że się nie poddam – mówił podczas spotkania z cyklu „Rozmowy o życiu i o wierze”, które odbyło się w Jezuickim Ośrodku Formacji i Kultury w Opolu.

    – Marek Kamiński, który jest absolwentem filozofii, mówił mi, że każda wyprawa jest podróżą w głąb siebie. Początkowo nie przywiązywałem wagi do tych słów, ale teraz już wiem, że gdy w czasie wyprawy jesteśmy mocno zmęczeni, to odsłaniamy się, pokazujemy się takimi, jakimi jesteśmy naprawdę. W górach bardzo dobrze poznaje się ludzi, bo wtedy odsłaniają się zarówno ich dobre, jak i złe cechy – tłumaczył Jan Mela. Wyjaśniał, że kiedy czujemy się wycieńczeni, to zawsze obok nas może być ktoś, kto ma mniej sił. Czy pomożemy mu? Czy może zamkniemy się w sobie, by samemu dać radę, a jednocześnie zamkniemy na innych? – W górach widzimy zwierciadło samych siebie – podkreślał podróżnik.

    Jan Mela opowiadał, że zawsze wolał podróżować z kimś, by móc dzielić przeżycia. – Trudy są zawsze lżejsze, gdy są z kimś dzielone, a piękne widoki, które odbijają się w oczach ukochanej osoby, są jeszcze piękniejsze – mówił. Ale samotną podróż też już ma na swoim koncie. Była to 4-miesięczna podróż po Azji. – Okazuje się, że kiedy podróżuje się w kilka osób, to spotykani ludzie czują do nas dystans. Inaczej jest, gdy podróżuje się samemu. Wtedy miejscowi ludzie chętnie do niego ściągają. Przez 4 samotne miesiące w Azji byłem na 3 weselach, kilkunastu proszonych kolacjach i setce spotkań na kawie, herbacie czy tajskim brandy – opowiadał.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół