• facebook
  • rss
  • Droga wymodlona i wycierpiana

    ks. Tomasz Horak

    |

    Gość Opolski 16/2016

    dodane 14.04.2016 00:00

    Pielgrzymka kapłanów do grobu śląskiej samarytanki.

    Wielkanocna pielgrzymka kapłanów, zwana „Emaus” zgromadziła w Nysie w środę 6 kwietnia dwustu kilkudziesięciu młodszych i starszych księży naszej diecezji. Zebral się w bazylice przy grobie założycielki elżbietanek bł. Marii Luizy Merkert, by uczyć się miłosiernej obecności przy chorych. Przewodnikiem pielgrzymki był ks. dr Wojciech Bartoszek z Katowic, krajowy duszpasterz Apostolstwa Chorych. „Emaus” to ewangeliczna opowieść o uczniach, którzy spotkali Zmartwychwstałego. Poznali go przy łamaniu chleba. Istotną częścią pielgrzymki jest więc Eucharystia koncelebrowana przez zebranych księży.

    Poprzedziły ją nieszpory. Przewodniczy bp Andrzej Czaja, są obecni biskupi pomocniczy. Kazanie głosi wspomniany ks. Wojciech. Krótkie, biblijne, wycyzelowane co do słowa, a zarazem bliskie duszpasterskiemu życiu słuchaczy było to kazanie. Nieczęsto słucha się takich homilii. A pośrodku bazyliki płoną świece na czterechsetletnim świeczniku Tinzmanna. Nie zapala się ich na co dzień. Ale przy takiej okazji! Później w gmachu diecezjalnego liceum wykład. Prelegent zaczął od świadectwa: „Najpierw mnie moja mama, mnie i mojego brata, uczyła, czym jest apostolstwo chorych. Gdy ona cierpiała i gdy ona ofiarowała za brata, za mnie swoje cierpienia. To że jesteśmy kapłanami dzisiaj – to jest droga wymodlona i wycierpiana przez mamę”. Te wymowne i wzruszające słowa były takim jakby usprawiedliwieniem, że właśnie on stoi na czele krajowego duszpasterstwa chorych, a i jego brat jest w temacie dobrze zorientowany. Atmosfera skupiona, a zarazem pogodna i radosna. Temat najwyraźniej wciągnął księży. Temat w istocie bliski każdemu duszpasterzowi, a równocześnie jakoś w życiu upraszczany. W niektórych wymiarach może nawet mało znany. Wiele pytań postawiono prelegentowi.

    Na koniec w jadalni domu formacyjnego spotkanie przy stole – serwowane proste jadło najwyraźniej trafiło w gusty księży. Równocześnie była to okazja braterskich spotkań i rozmów. Potrzebne to, by choć raz na jakiś czas zobaczyć kolegów ze studiów, współtowarzyszy pracy w różnych parafiach i dekanatach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół