• facebook
  • rss
  • Wybiegali 1050 okrążeń

    kgj

    dodane 02.05.2016 15:37

    Dzięki temu na konto Diecezjalnej Fundacji Ochrony Życia wpłynie 10500 zł.

    Rodzina Hellmannów trenuje co tydzień   Rodzina Hellmannów trenuje co tydzień Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość „Bieg po dyszkę” dla rodziny, odbywający się po raz trzeci, zdobywa coraz większą popularność. Wiele osób uczestnicząc w Święcie Rodzin w Jemielnicy zabiera ze sobą sportowy strój po to, by wziąć udział w sztafecie rodzinnej. Warto, bo za każde okrążenie cysterskiego stawu (to ok. 600 m) sponsorzy wpłacają 10 zł na konto Diecezjalnej Fundacji Ochrony Życia.

    Rodzina Orianów przyjechała ze Zdzieszowic, by drugi raz wziąć udział w biegu w składzie: 2,5-letni Karol, 7-letnia Marysia, 12-letni Adrian i rodzice Anna i Piotr. Były też liczne ekipy parafian, uczniów miejscowego gimnazjum i OSP, młodzież z Mniejszości Niemieckiej, biegacze z Zawadzkiego.

    W tym roku deklaracji ofiarodawców było tyle, że można było, nawiązując do rocznicy Chrztu Polski pokonać 1050 okrążeń.

    Start poprzedza modlitwa, też "dyszka" czyli dziesiątek różańca...   Start poprzedza modlitwa, też "dyszka" czyli dziesiątek różańca... Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość - Udało się wybiegać tyle. W tym roku uczestników było więcej niż rok temu, na liście zapisało się 150. Rekordzista zrobił 16 okrążeń, z kobiet najlepsza przebiegła 13. Najmłodszy uczestnik miał 3 latka, najstarszy 69. Dyplom i pamiątkową statuetkę dostała też najliczniejsza rodzina – rodzice z trójką pociech – relacjonuje ks. Jarosław Ostrowski, wikariusz jemielnickiej parafii, która wraz z urzędem gminy organizują bieg. Każdy uczestnik dostał upominek, różaniec upleciony przez więźniarki współpracujące z DFOŻ.

    - Jesteśmy z Jemielnicy, biegamy od początku istnienia tego biegu: tata Piotr, mama Wioletta z dziećmi - Jankiem, Weroniką i Frankiem. Przygotowujemy się biegając tu co wtorek w „Dyszce dla serca”. Warto, to chyba najlepsza impreza, jaka odbywa się w maju w okolicy. Cel jest szczytny, atmosfera świetna, i to, że biegną całe rodziny.  Aż miło patrzeć, jak kilkuletnie brzdące próbują pokonać ten dystans. Nasz najmłodszy, wówczas pięcioletni syn trzy lata temu zrobił ze dwa kółka, ostatnio prawie 6 – uśmiecha się Wioletta Hellmann.

    Najmłodsi biegli z rodzicami, nie brakło też kibiców na trasie   Najmłodsi biegli z rodzicami, nie brakło też kibiców na trasie Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół