• facebook
  • rss
  • Bez remisu

    dodane 26.05.2016 00:00

    O siatkówce i życiu opowiadał młodym i dorosłym opolanom Mariusz Wlazły.

    Nie mógł być z nami, gdy wręczaliśmy nagrodę „Żar Serca”, której został laureatem, bo miał zgrupowanie, za to jest teraz – zapowiedział gościa o. Jacek Drabik SJ, szef JOFiK „Xaverianum”.

    Mariusz Wlazły, znakomity siatkarz, mistrz świata z 2014 roku i MVP tego turnieju, dziękując za statuetkę przyznaną mu kilka miesięcy temu, podkreślał: – Ta nagroda była dla mnie zaskoczeniem. Czułem się zaszczycony otrzymaniem jej; jest dla mnie ważna.

    I przez niemal godzinę odpowiadał na pytania słuchaczy – jak wygląda rok życia zawodnika, ile czasu zajmują treningi, zgrupowania. Opowiadał, jak zachęcić dzieci do siatkówki, o jej nieobliczalności i fenomenie zespołów, które, przegrywając 2:0, są w stanie wygrać. Zdradził też, dlaczego nie ogląda w telewizji meczów siatkarskich. Słuchacze ciekawi byli również jego życia prywatnego. On sam zresztą podkreślał znaczenie rodziny i wiary. A później długo rozdawał autografy i pozował do zdjęć.

    – Przyszedłem tu ze swoimi synami, którzy są zafascynowani sportem, w tym siatkówką. Ale też przyciąga sama osoba Mariusza Wlazłego, jego postawa. I nie zawiodłem się, ciekawe rozmowy, głębokie myśli. Sądzę, że jeszcze wiele będzie mógł zrobić dla młodych ludzi, także przez swoją fundację. Wspomina o swoich początkach, ale też o autorytecie rodziców i drogach na szczyt – szybkiej, stromej, z której łatwo spaść i mocno się potłuc, albo łagodniejszej, mniej ryzykownej – opowiada Mirosław Wiatkowski z Opola.

    – Mariusz Wlazły dobrze gra, ale też ma fajny charakter, nie wywyższa się, to miły człowiek. Chcielibyśmy zagrać z nim w siatkę – dodają Adam i Maciek Wiatkowscy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół