• facebook
  • rss
  • Pieśń o wyzwoleniu

    Andrzej Kerner

    |

    Gość Opolski 24/2016

    dodane 09.06.2016 00:00

    David Daniel o muzyce gospel i o tym, czy Wynton Marsalis ma rację.

    Andrzej Kerner: Czego potrzeba człowiekowi, żeby dobrze zaśpiewał gospel?

    David Daniel: Myślę, że przede wszystkim musisz kochać muzykę gospel i mieć entuzjazm. Gospel to być może najradośniejsza muzyka, jaka jest na świecie. Jej słowa są pełne nadziei, mocy i jednocześnie prawdy. Ludzie w Polsce, w Anglii i gdziekolwiek śpiewają gospel; nie zawsze koniecznie muszą wierzyć w jej teologię, ale radość, jaką ta muzyka niesie, sprawia, że ludzie ją kochają. A czym śpiewanie gospel jest dla Ciebie? Ooo, to jest moja wiara. Słowa, które śpiewam, są w stu procentach tym, w co wierzę. Wierzę w orędzie Jezusa, w to, że Bóg nas kocha i chce nas zbawić.

    Wierzę, że mimo problemów i wyzwań, jakich doświadczamy w świecie, to, co śpiewamy – czyli to, co jest w Biblii, całe przesłanie o wolności – jest prawdą.

    Co jest w gospel ważniejsze: walor muzyczny czy wiara śpiewającego?

    Dla mnie, bez cienia wątpliwości, wiara. Ludzie generalnie lubią tę muzykę, chcą ją śpiewać. Ale nawet jeśli przychodzą na warsztaty tylko dlatego, że lubią ten rodzaj muzyki, to zależy mi, żeby coś zdarzyło się głęboko w ich sercach. Po prostu chcę, żeby uczestnicy warsztatów przyjęli Chrystusa, podążali za Nim, oddali się Mu. Każdy może gospel śpiewać, ale ja mam nadzieję, że śpiewając, otwiera się na obecność Ducha Świętego i zmienia swoje życie.

    Czy człowiek, który nie wierzy w Jezusa, może śpiewać w chórze gospelowym?

    Prowadziłem kiedyś warsztaty w Czechach. Przyszedł człowiek, który powiedział mi, że nie wierzy w Boga, ale przyszedł, bo lubi ten rodzaj muzyki. To było pierwszego dnia. Nazajutrz podszedł do mnie podekscytowany. Opowiedział, że w nocy miał sen o takiej treści jak pieśń, którą właśnie śpiewaliśmy! To było dla niego dowodem na to, że Bóg może jednak istnieć. Człowiek, który nie wierzył w Boga, o którym byś nie powiedział, że śpiewa w chórze gospel, mógł na własnej skórze doświadczyć, jak Bóg wpływa na człowieka. Sławny trębacz Wynton Marsalis powiedział kiedyś, że Europejczycy nigdy nie będą grali prawdziwego jazzu, choć technicznie mogą go grać perfekcyjnie.

    Czy to samo odnosi się do muzyki gospel?

    Ale ja jestem Europejczykiem! (śmiech) A jednak Wynton ma rację. My nie możemy zaśpiewać tego najprawdziwszego, autentycznego rodzaju gospel. Mimo że ja jestem czarny, a moi rodzice pochodzą z Karaibów. Muzyka gospel, spirituals, negro spirituals rodziła się w Ameryce, w środowisku afrykańskich niewolników, ale to wszystko ewoluowało. Dzisiaj mamy gospel współczesny. Myślę, że gospel w Anglii i w Europie jest inny niż w Ameryce. Ale to nie jest problem. Nie musimy być tacy jak Ameryka. W Polsce macie doświadczenie wielu, wielu lat opresji i niewoli, jakich doświadczaliście od sąsiednich krajów.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół