• facebook
  • rss
  • Dalej się nawracam

    Karina Grytz-Jurkowska

    |

    Gość Opolski 30/2016

    dodane 21.07.2016 00:00

    „Te Deum laudamus”. Pod tym hasłem przebiegało jubileuszowe XX Święto Młodzieży na Górze Świętej Anny.

    To „Te Deum” ja będę śpiewał także dla was, bracia i ojcowie franciszkanie, bo to m.in. wasza zasługa, że się „zbudowałem” do tego, kim jestem teraz tutaj. Tak jak każdy uczeń murarski ma swojego majstra, który mu mówi „Ej, synek, kaj ciepiesz ta malta!” (czyli: „Hej, chłopcze, gdzie rzucasz tę zaprawę!”), także w naszym życiu ważne są osoby, które pokażą nam, jak się budować, jak ułożyć te cegły, ucząc się życia Chrystusem – w takim pogodnym tonie ks. Jan Pander dziękował annogórskim franciszkanom podczas homilii.

    Inne niż wszystkie

    Ten lipcowy tydzień, spędzany u franciszkanów „na górce”, miał wpływ na formację i życie już kilku pokoleń młodych. Wielu z tych, którzy dwie dekady temu przyjeżdżali na to spotkanie, dziś ma już dzieci, które też wybierają się na Święto Młodzieży; inni wracają choćby na jeden dzień już ze swoimi maluszkami albo w roli współorganizatorów. Tegoroczne święto ze względu na nadchodzące Światowe Dni Młodzieży przebiegało nieco inaczej. Zaczęło się w piątek i trwało tylko cztery dni, gdyż już w środę do wielu parafii mieli zawitać z zagranicy młodzi przyjeżdżający na ŚDM. Pierwszy raz w całości przebiegało pod dachem Domu Pielgrzyma, a uczestników było na nim, ze względu na ŚDM, mniej niż zwykle, bo tylko niecałe 600 osób – z diecezji opolskiej i gliwickiej, ale też m.in. z Dolnego Śląska, Łodzi, Zduńskiej Woli, Sieradza, Wielowsi.

    Od święta do święta

    Roksana Pytel z Suchodańca przyjechała drugi raz. – Spotkałam tu wielu fajnych ludzi i myślę, że za rok też przyjadę – mówi. – Ja też byłam tu rok temu i nawet spotkałam znajomych, którzy wtedy też byli, ale nie wszyscy mnie poznali. Zaraz potem jadę na ŚDM, więc to dla mnie taki kolejny prolog – dodaje z uśmiechem Klaudia Sikora z Nysy. Szósty raz jest na święcie Weronika Stanicka z Zawadzkiego. Tym razem mogła przyjechać tylko na dwa dni. – Dla mnie przełomowe było to w roku 2013, przebiegające pod hasłem „Doświadczyć, żeby świadczyć”. Wtedy się nawróciłam tak naprawdę. Dalej się nawracam i doświadczam, że Bóg mnie kocha, ale wtedy wszystko się we mnie zmieniło. Tym razem jest dużo o miłosierdziu i o dziękczynieniu i ja chciałam, tak jak ks. Janek, wyśpiewać to „Te Deum” za te wszystkie uczynki, których dostąpiłam, i które mogłam też zrobić dla innych – przyznaje. – Wakacje w formie rekolekcji tutaj dają dużo motywacji i „kopa do działania”, są pomocne w codzienności, pozwalają poukładać pewne rzeczy i żyć bliżej Boga. Chodzi o to, żeby zabrać stąd jakieś jedno zdanie, konferencję, która trafiła do serca. Teraz też po to przyjechałem, przygotowując się z całą Nysą na przyjęcie Włochów, Czechów i Norwegów – tłumaczy Michał Marini z Kępnicy. W ładowaniu duchowych baterii pomagają nie tylko słowa, ale i atmosfera między uczestnikami, wspólnie przebyta Droga Światła, do której inscenizacje przygotowała grupa teatralna ze Zduńskiej Woli, a także wieczorne koncerty – tym razem rozrywki dostarczał zespół Podzamek Boys, Gabi Gąsior & Holy Noiz oraz francmani.

    Chrzest i miłosierdzie

    Pierwszy dzień, rozpoczęty Koronką do Miłosierdzia Bożego, był okazją powrotu do źródeł wiary i tajemnicy chrztu świętego oraz dziękczynienia za 1050. rocznicę chrztu Polski. – Wpatrzeni w obraz Chrystusa Miłosiernego i krzyż, odnowiliśmy przyrzeczenia chrzcielne. Po nabożeństwie każdy otrzymał trzy puzzle, które złożone w całość tworzą fotografię Góry Świętej Anny. Elementy układanki symbolizują nas – sami nie możemy wiele zdziałać, ale razem – bardzo dużo! – relacjonują uczestnicy.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół