Nowy Numer 07/2018 Archiwum

I surrender all

W 80-osobowej grupie pielgrzymów na ŚDM z Teksasu był m.in. 11-miesięczny John Paul.

I surrender, Blessed Savior, I surrender all (Wszystko Tobie dziś oddaję) co chwilę intonowało 80 Teksańczyków, którzy 27 lipca odwiedzali Płużnicę Wielką i Kamień Śląski. To pielgrzymi na ŚDM, którzy swoją bazę mieli w parafii w Sławięcicach, a na spotkania z papieżem Franciszkiem dojeżdżali autokarami. W Krakowie spędzili tylko jedną noc – z soboty na niedzielę 30 na 31 lipca) – pod gołym niebem na Campus Misericordiae w Brzegach. Przeciągłym „woooow” skwitowali opowieść ks. prałata Franka Kurzaja, wodza całej grupy, o św. Stanisławie, biskupie krakowskim i męczenniku, zamordowanym podczas Mszy św., tak jak dzień wcześniej zabity został w kościele we Francji ks. Jacques Hamel.

Św. Stanisław jest patronem kościoła w Płużnicy Wielkiej, do której Teksańczycy przyjechali dlatego, że tu urodził się o. Leopold Moczygemba, który w XIX wieku pociągnął za sobą emigrantów ze Śląska do Teksasu. Część teksańskich pielgrzymów na ŚDM to potomkowie tych emigrantów. – Jesteś wolny, kiedy jesteś wolny w sumieniu. Jeśli idziesz za prawdą, jesteś wolny. Jeśli twoja wolność nie idzie za prawdą,: nie jest wolnością, ale głupotą! – mówił w kościele w Płużnicy do pielgrzymów pochodzący ze Sławięcic ks. Kurzaj, który od 30 lat pracuje w Teksasie. – Joł jes Pieter Krawiec. Joł sam je, bo mama ks. Mocygamby była Krawcowa (Ewa z domu Krawiec – przyp. A.K.). Bez to joł sam musa być – mówił nam w Płużnicy jeden z pielgrzymów, który przyjechał na ŚDM z żoną i wnuczkiem. W Kamieniu Śl. pielgrzymi spotkali się z abp Alfonsem Nossolem, który po radosnych powitaniach zaprowadził ich do kaplicy św. Jacka.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy