• facebook
  • rss
  • Peruwiańskie rytmy

    Anna Kwaśnicka

    |

    Gość Opolski 33/2016

    dodane 11.08.2016 00:00

    Po odlocie papieża Franciszka z Krakowa do Rzymu do diecezji opolskiej wciąż przyjeżdżali młodzi pielgrzymi.

    Nasza pielgrzymka rozpoczęła się wtedy, gdy ci, którzy chcieli przyjechać do Polski, potrzebowali zebrać pieniądze na podróż na Światowe Dni Młodzieży. Modliliśmy się, by Pan Bóg zatroszczył się o to. I tak się stało, Pan Bóg zatroszczył się o całą potrzebną kwotę – mówi Renato, wędrowny katechista Drogi Neokatechumenalnej, który z Peru przyleciał do Polski z 300-osobową grupą młodzieży. – Nim przyjechaliśmy do waszego kraju, byliśmy też kilka dni w Niemczech i tam ewangelizowaliśmy. Głosiliśmy Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego – opowiada.

    Plan na życie

    W Polsce byli w Poznaniu, Warszawie, na Jasnej Górze, a potem w Krakowie. Uczestniczyli w spotkaniu z papieżem Franciszkiem, a także w poniedziałek 1 sierpnia – również na terenie Campus Misericordiae – w spotkaniu z Kiko Argüello, inicjatorem Drogi Neokatechumenalnej. Później pojechali do Oświęcimia, Kalwarii Zebrzydowskiej i Wadowic, aż wreszcie 2 sierpnia trafili do diecezji opolskiej. Ugoszczeni zostali w trzech grupach w Kędzierzynie-Koźlu, Opolu i Prudniku. – Przeżywamy ten czas jako pielgrzymkę, a nie wyjazd turystyczny. Uczestniczymy w Eucharystii, wspólnie się modlimy. Młodzi, którzy tu przyjechali, dobrze wiedzą, że najważniejsze w życiu jest to, by odkryć, jaki plan ma dla nas Pan Bóg. Jest wielu ludzi, którzy myślą, że ludzkie życie kończy się tu, na ziemi. My, głosząc Zmartwychwstałego, chcemy im nieść nadzieję – podkreśla Renato. W czwartek 4 sierpnia Peruwiańczycy ewangelizowali również na ulicach Opola. Dzień wcześniej uczestniczyli w Mszy św. w katedrze opolskiej, której przewodniczył bp Paweł Stobrawa. – Dzięki waszej obecności przeżywamy w naszej ojczyźnie wspaniałe dni. Daliście wyraz temu, że słowa Pana Jezusa są dla was ważne i według nich chcecie układać swoje życie i relacje międzyludzkie – podkreślał biskup.

    Wdzięczni Bogu

    Na Mszy św., po wysłuchaniu Ewangelii, młodzi Peruwiańczycy dzielili się refleksjami, które w nich zrodziło usłyszane słowo. Carla podkreślała, że czas ŚDM pokazał jej, jak bardzo Bóg ją kocha. Gerard, seminarzysta z seminarium Redemptoris Mater, dziękował za to, że Bóg dał mu życie, mimo że rodzice mieli zielone światło na dokonanie aborcji. Wie, że Bóg ma dla niego plan. Z kolei Rosa z Limy podkreślała, że podczas trwającej pielgrzymki dziękuje Bogu za miłosierdzie, które On jej ukazuje. – Bóg spojrzał na mnie, jestem pełna szczęścia – mówiła, dziękując za doświadczenie spotkania z papieżem i innymi młodymi ludźmi, które daje jej siłę do tego, by co dnia pełnić wolę Boga. – Zastanawialiśmy się, czy w katedrze, przy biskupie, możemy tańczyć – przyznaje Renato. Ale gdy na zakończenie liturgii bp Stobrawa powiedział, że opolska katedra chyba nigdy nie była świadkiem tak dynamicznego śpiewu, jak podczas tej Mszy św., to już nie tylko śpiewali, ale i tańczyli. Biskup Paweł wraz z o. Jose mod- lili się w kaplicy Matki Boskiej Opolskiej, a później o. Jose zaprosił biskupa do rozradowanej grupy Peruwiańczyków. Oczywiście nie obyło się bez selfie. – Polacy są bardziej ostrożni, uporządkowani. My jesteśmy impulsywni, dynamiczni – przyznaje Renato. A towarzyszący mu Daniel z opolskiej wspólnoty neokatechumenalnej dodaje: – My uczymy się od Peruwiańczyków radości i dynamizmu. Wydaje się, że oni są ospali, że mają problem z zegarkiem, ale to złudzenie, bo gdy tylko rozpoczyna się Eucharys- tia czy wspólna modlitwa, są bardzo ekspresyjni.

    Fiesta

    Pielgrzymi zwiedzili też Kamień Śląski, miejsce urodzenia św. Jacka, który jest dość popularny w Ameryce Południowej. Uczestniczyli także w fieście przygotowanej przy parafii Przemienienia Pańskiego. Były specjały z grilla, polonez, układanie konturów terytoriów obu państw, ale przede wszystkim były wspólne śpiewy i tańce, w których prym zdecydowanie wiedli goście. – Młodzi Peruwiańczycy mogą wiele nauczyć się od was, młodych Polaków, bo nie ma znaczenia to, że my nie mówimy po polsku, a wy po hiszpańsku. Najważniejsze jest to, że poprzez ekspresję, uśmiechy, uściski możemy okazać sobie wzajemnie miłość Boga – tłumaczy Renato. I to rzeczywiście się działo. Podczas fiesty Peruwiańczycy wymieszali się z Polakami. Próbowali ze sobą rozmawiać, głównie po angielsku, razem śmiali się i bawili.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół