• facebook
  • rss
  • Piękno Kościoła

    Anna Kwaśnicka


    |

    Gość Opolski 35/2016

    dodane 25.08.2016 00:00

    Buty założyli, wygodną kanapę zostawili i ruszyli w drogę. Jedni szli 7 dni, inni tylko 4, ale wszyscy w jednym kierunku – ku Jasnej Górze.

    To była 40. Piesza Pielgrzymka Opolska na Jasną Górę. Pątnicy, prowadzeni przez ks. Marcina Ogioldę, szli pod hasłem „Od źródeł chrztu i miłosierdzia do nowego życia”. Pielgrzymkowe grupy wyruszyły z kilku miejsc: z Nysy, Prudnika, Kietrza, Opola, Głubczyc, Raciborza, Kluczborka, Kędzierzyna-Koźla, Krapkowic i Ujazdu. Blisko 3000 osób, o 500 więcej niż rok temu.


    W drodze


    Tłumnie na szlaku było przede wszystkim w poniedziałek, w uroczystość Wniebowzięcia NMP. W drogę z Raciborza do Rud ruszyło 700 osób, a z Opola do Kamienia Śl. aż 1300 pielgrzymów zarejestrowało się w 8 grupach, choć w rzeczywistości było ich jeszcze więcej. Dzień wolny od pracy okazał się zachętą, by przynajmniej jeden dzień przeżyć w duchu pielgrzymkowym. Być może za rok jeden dzień zamieni się w całą pielgrzymkę.

    – Moja mama, jak była w moim wieku, chodziła na pielgrzymki. Więc i ja postanowiłam spróbować. Za pierwszym razem wybrałam się tylko na jeden dzień. Chciałam przekonać się, czy dam radę, czy mi się spodoba – opowiadała Oliwia z „dwójki fioletowej”. – Atmosfera na szlaku była niezwykła. Dlatego w tym roku już trzeci raz idę na całą pielgrzymkę – dodała.
29. raz na Jasną Górę ruszył Antoni Tyszecki z Kluczborka. – Idę, by dziękować Matce Bożej, że cały czas się mną opiekuje. Mną i moją rodziną. Córka miała trudności z urodzeniem dziecka, przeżyła poronienia. W jej intencji też pielgrzymowałem i teraz w sobotę przyjedzie do mnie z 6-letnim Szymonkiem, moim wnuczkiem. Już nie mogę doczekać się tej chwili – mówił Antoni kilkadziesiąt kilometrów przed Jasną Górą. Podkreślał, że przeżył katorgę na Wołyniu i za to też wciąż dziękuje Matce Bożej. A marzy o tym, by Pan Bóg dał mu siły, by za rok mógł ruszyć na swoją 30. pielgrzymkę.
– Na pielgrzymce otwierają się człowiekowi oczy na to, jaki świat może być. Jeśli, jak mówił papież Franciszek, wstaniemy z kanapy i ruszymy się z domu, to zobaczymy serdeczność ludzi, piękno Kościoła, który tworzymy – podkreślał ks. Jan Pander z „jedynki fioletowej”, który na szlak ruszył m.in. z młodzieżą z rodzinnych Golczowic. – Jak się raz przejdzie pielgrzymkę, to chce się chodzić co roku. To jakby doświadczenie idealnego świata. Tu wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami. Tak całe życie powinno wyglądać, ale niestety po pielgrzymce wraca szara rzeczywistość – mówiła Danusia Pander, siostra ks. Jana.


    Czas postanowień


    W sobotę 20 sierpnia na jasnogórski szczyt weszły 22 grupy. Dwie z nich stanowiły siły połączone, gdyż razem pielgrzymowały „szóstka niebieska” z „szóstką fioletową” oraz „piątka czerwona” z „piątką żółtą”.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół