• facebook
  • rss
  • Pustynia


    s. Dolores Dorota Zok SSpS


    |

    Gość Opolski 35/2016

    dodane 25.08.2016 00:00

    Ostatnio często jeżdżę pociągami. Po powrocie z Afryki było dla mnie niespodzianką, że w pociągach już prawie nie rozmawiamy ze sobą. 


    Dzisiaj już tak bardzo się nie dziwię… Wchodzący do przedziału najczęściej włącza swój komputer, komórkę, zakłada słuchawki i już jest we własnym świecie. To pewnie trochę iluzja, ale czujemy się w tym świecie szczęśliwsi. Ciągle potrzebujemy bodźców zewnętrznych. Cisza, zamyślenie, pewien rodzaj doświadczenia pustyni nas przeraża. 
Jednak w ubiegłym tygodniu spotkałam w pociągu dwóch starszych panów, którzy rozmawiali o życiu na emeryturze. Pan Piotr opowiadał, że nawet dobrze sobie radzi, trochę podróżuje z żoną i to sprawia im radość. Natomiast jego kolega powiedział: „Dla mnie emerytura to tragedia. Żona nie daje sobie rady bez pracy i zabiegania. Pilota od telewizora nie wypuszcza z ręki, a po południu każdego dnia upija się – by żyć, jak mówi. Nie dajemy sobie rady z naszą ciszą, spokojem i samotnością…”.

    Brat Karol de Foucauld, człowiek, który większość życia przeżył na pustyni, napisał: „Trzeba przejść przez pustynię i przebywać na niej, aby otrzymać łaskę Bożą. Tu człowiek ogałaca się ze wszystkiego, tu wypędza z siebie wszystko, co nie jest Bogiem”. Bo w ciszy mówi Bóg i czasem Jego słowa wzywają do zmiany życia. A to nie jest łatwe. Życie jest walką i krzyżem, tak będzie do końca. Może dlatego boimy się samotnych dni, pustyń życia, bo walka w ciszy bardziej boli?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół