• facebook
  • rss
  • Traktorkiem po pojednanie

    Andrzej Kerner

    |

    Gość Opolski 36/2016

    dodane 01.09.2016 00:00

    Jadą do Lisieux na małych, ogrodniczych maszynach. Tak, jak bohater „Prostej historii” Davida Lyncha.

    Ta pielgrzymka jest pojednaniem się braci. Ja tak samo chcę. Po zapoznaniu się z rzeczywistością na traktorku, tak jak to dokładnie było, chciałbym się pojednać z rodziną: bratem, siostrami. Dojechać, pomodlić się i zbratać z nimi – mówi Kazimierz Lara, członek Wspólnoty Betlejem, która wyruszyła w pielgrzymkę do grobu św. Teresy od Dzieciątka Jezus, „małej Tereski”, w Lisieux. Pan Kazek mówi cicho, spokojnie, łagodnie, ma lekkie upośledzenie, ale serce otwiera od razu. Od 12 lat jest członkiem założonej przez ks. Mirosława Toszę wspólnoty Betlejem – byłych bezdomnych, ubogich, zepchniętych na margines, alkoholików.

    Jego rodzeństwo mieszka w Jaworznie, tak jak i on. Ale teraz jedzie do Lisieux na 40-letnim japońskim minitraktorze ogrodniczym Yanmar. To jeden trzech traktorków, którymi pięciu członków wspólnoty podąża do grobu swojej patronki i ulubionej świętej od „małej drogi”. Najpierw chcieli tam pojechać na kosiarkach spalinowych marki John Deere. Ale droga była na to za długa – 1700 kilometrów. Dlaczego jednak w ogóle na kosiarce? Bo w roku 1994 w ten sposób 390 kilometrów pokonał 73-letni Alvin Straight, który wyruszył w drogę do swojego starszego o 7 lat brata Lyle’a. Alvin zdecydował się pojechać do brata, kiedy dowiedział się, że ten miał udar. Po dziesięciu latach milczenia, w czasie których pokłóceni ze sobą bracia nie rozmawiali nawet przez telefon. Tę poruszającą historię opowiedział w filmie „Prosta historia” (1999 r.) znakomity reżyser David Lynch, znany także m.in. z „Miasteczka Twin Peaks” czy „Dzikości serca”. „Prosta historia” od lat inspiruje ks. Mirosława Toszę. Uważa ten film nie tylko za opowieść o pojednaniu, ale również o Bogu przychodzącym do człowieka [nieco więcej o tym w rozmowie obok]. Do scen z filmu nawiązuje w czasie rekolekcji i kazań. Dlatego w 20. rocznicę działalności Wspólnoty Betlejem chciał powtórzyć z „chłopakami” – jak nazywa członków wspólnoty – doświadczenie Alvina i Lyle Straightów. Kiedy David Lynch dowiedział się o tym, był zachwycony. Objął patronat nad pielgrzymką, opłacił ekipę filmową, która dokumentuje jazdę do Lisieux. – Jedziecie po przebaczenie, po miłość i po pokój. To piękna podróż z pięknych powodów. Obiecuję, że będę o was myślał i śledził waszą drogę. Życzę wam wszystkiego najlepszego. Dziękuję i na zdrowie! – powiedział [ostatnie zdanie po polsku] słynny reżyser w nagraniu wideo przesłanym uczestnikom pielgrzymki. Więc jadą – średnio 12 km/godz., maksymalna prędkość traktorka – 15 km/godz. Przez 7–8 godzin dziennie. Do Lisieux dotrą pod koniec września. Prawdę mówiąc, już w drugim dniu jazdy silniki dwóch pojazdów zaczęły się mocno przegrzewać i w czasie postoju w „Barce” długo w noc trwały naprawy. W tym czasie wyświetlono pozdrowienie Lyncha i jego film – „Prostą historię”. Takie projekcje odbędą się w wielu miejscach pielgrzymki. Żeby głosić prawdę o konieczności przebaczenia i pojednania. Ks. Tosza wszędzie zachęca, by towarzyszyć im w „Drodze pojednania” – jak nazwali swoją pielgrzymkę – przez 15-minutową modlitwę w ciszy. – Cisza, w której człowiek jest sam na sam ze sobą w obliczu Boga, pomaga lepiej poznać samego siebie. Gdy człowiek praktykuje modlitwę w ciszy, to coraz bardziej jest skłonny do przebaczania, a coraz mniej do oskarżania innych – tłumaczy. – Jechać drogą i napotykać ludzi. To mi się podoba właśnie. Mój traktorek się grzeje, ale jestem dobrej myśli – mówi Kazimierz Lara.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół