• facebook
  • rss
  • Tropem Habela

    Karina Grytz-Jurkowska

    |

    Gość Opolski 38/2016

    dodane 15.09.2016 00:00

    Zapomniany, ale jego dzieła grają do dziś.

    Pochodzi z Bliszczyc, urodził się w 1840 roku, zmarł i został tam pochowany w 1920 r. Joseph Habel w księdze zgonów figuruje jako organmistrz, co było, tak jak dziś, zawodem rzadkim.

    Po nitce do kłębka

    – Czytając książki z zakresu budownictwa organowego na Śląsku, natknąłem się na jego nazwisko. Zacząłem drążyć, któż to jest, powoli odkrywałem kolejne informacje, chciałem odnaleźć jego instrumenty, począwszy od tych ujętych w literaturze – opowiada o swoich poszukiwaniach ks. Grzegorz Poźniak, dyrektor Diecezjalnego Instytutu Muzyki Kościelnej. Pojechał więc do Bernacic, gdzie okazało się, że w tamtejszym kościele opisywanych organów Habela w ogóle nie ma. Znalazł je za to w rodzinnej miejscowości organmistrza – Bliszczycach i pobliskich Lewicach. – Ktoś podpowiedział, że podobne organy widział w Wysokiej i okazało się, że faktycznie. Gdy, przygotowując katalog organów opolskich, trafiłem do Posucic, moja pierwsza myśl była: „Ja ten kontuar (część organów z klawiaturą i miejscem, gdzie siedzi organista) skądś znam”. Instrument jest totalnie zniszczony, ale rzeczywiście pochodzi z warsztatu Habela – wyjaśnia kapłan. Kolejne odkrycie charakterystycznej konstrukcji instrumentu nastąpiło w filii parafii Bogdanowice, w Nowej Wsi.

    Tajemniczy mistrz

    Prócz potwierdzenia, że pochodził z Bliszczyc i budował organy, postać Habela jest pełna zagadek. Zagraniczne archiwa odsłoniły nieco jego działalność i pomogły w postawieniu dalszych hipotez. Nasuwa się bowiem pytanie, jaki organmistrz zarobiłby na swoje utrzymanie, żyjąc prawie 80 lat i wykonując w tym czasie zaledwie kilka lub choćby kilkanaście instrumentów. – Prawdopodobnie działał on samodzielnie, ale pracował też w fabryce Riegera w Krnovie (Jägerndorf). Od Bliszczyc dzieliły ją jedynie 3–4 km, a była to prężna firma, która od połowy XIX w. do dziś zbudowała ponad 4 tys. instrumentów na całym świecie. Zaś w pobliżu swojego domu budował instrumenty sam, pewnie zamawiając u Riegera poszczególne elementy. Potwierdzałyby to zbliżone rozwiązania techniczne, ale nie mamy tego w dokumentacji – odsłania kulisy odkryć ks. Poźniak. W Bliszczycach twórca jest zupełnie nieznany – po wojnie nastąpiła tu niemal całkowita wymiana ludności. Nie ma jego płyty nagrobnej, nie założył własnej rodziny. Nazwisko występuje w księgach, więc pewnie miał rodzeństwo, kuzynów, ale mało kto pozostał w tych stronach.

    Mają serce

    Pięć odnalezionych organów jest w różnym stanie. W Posucicach to destrukt organowy, wymagający poważnej rekonstrukcji. Te w Wysokiej i Nowej Wsi działają, są zadbane, ale wymagają remontu, zaś w Bliszczycach i Lewicach są doprowadzone do dobrego, choć nie idealnego stanu. Remont organów bliszczyckich wsparł w 2013 r. Heinz Höfig z rodziny dawnych organistów. Nie są to instrumenty duże, bo i kościoły, w których się znajdują, są niewielkie, dają jednak spore możliwości brzmieniowe. W Lewicach wykonane na instrumencie utwory muzyki organowej nagrano na płytę, w Bliszczycach natomiast odbędzie się koncert. Przygotowująca się do niego Kornelia Cichoń, pochodząca z Ostrożnicy studentka Hochschule für Katholische Kirchenmusik und Musikpädagogik w Ratyzbonie, przyznaje, że na tym instrumencie gra się bardzo dobrze. Wskazuje na jego piękne, miękkie brzmienie i wygodny kontuar. A siedzących na dole słuchaczy przenosi muzyką w inny, duchowy świat.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół