• facebook
  • rss
  • Ikar nad Ligotką

    dodane 22.09.2016 00:00

    Tutaj uczyli się latać najwybitniejsi piloci.

    Piwniczka dawnego folwarku w Ligocie Dolnej skrywa wiele ciekawych historii. W tej niewielkiej wiosce położonej u stóp Ligockiej Góry Kamiennej (masyw Góry Chełmskiej) niedługo po I wojnie założono szkołę szybowcową. Warunki do latania są tutaj wyśmienite – prądy wiatrów unosiły szybowce z wypłaszczenia na szczycie góry. Po wojnie w Ligocie Dolnej (zwanej wtedy Ligotką) abecadła pilotażu uczyli się polscy piloci – wśród nich najwybitniejsi, na przykład Edward Makula, wielokrotny szybowcowy mistrz i rekordzista świata oraz Polski. – Co ciekawe, w czasie pierwszego egzaminu wylądował nie tam, gdzie powinien, był tym załamany i przekonany, że egzamin oblał. Zaliczył, ale od kolegów dostał pseudonim „Nawigator” – opowiada Waldemar Wotka, pasjonat lotnictwa z Ligoty Dolnej, dzięki któremu w odremontowanej piwniczce powstała ligocka Izba Tradycji Lotniczych.

    Patronat nad nią objęło krakowskie Muzeum Lotnictwa. Nieco prześmiewczy pseudonim E. Makuli widnieje przy jego podpisie na jednym z wielu dokumentów i pamiątek zebranych w Izbie. Wśród nich jest np. zatrzask zwalniający szybowiec od liny holującej. Jeden z nieszczęśliwych wypadków przed wojną spowodowany był właśnie awarią takiego zatrzasku, który nie wypiął liny, przez co szybowiec runął w dół. Z wieloma eksponatami w Izbie łączą się niezwykłe historie. – Tutaj np. po wojnie uczył się latania Tomir Bałut, który jako student Politechniki Gdańskiej wraz z bratem w brawurowej akcji lotniczej uciekł ze stalinowskiej Polski do Szwecji, lecąc „kukuruźnikiem” – opowiada Waldemar Wotka. W kącie Izby amatorską ręką namalowany portret młodej kobiety obok munduru pilota. Jego autorem był szkolący się tutaj pilot Glinka, a dziewczyna pochodziła z Ligotki. Młodzi się pokochali, ale pilot wyjechał, ułożył sobie życie gdzie indziej. Dziewczyna do końca życia pozostała panną. Wśród wielu innych pamiątek, wspomnień, opisów, elementów wyposażenia szybowców czy samolotów są m.in. zdjęcia z pierwszych lat działania niemieckiej szkoły szybowcowej, zamienionej w 1937 r. na paramilitarną organizację lotniczą NSFK, która stała się zapleczem szkoleniowym dla Luftwaffe. – To właśnie z lotniska w Ligocie Dolnej startowały niemieckie bombowce, które bombardowaniem Wielunia rozpoczęły II wojnę światową – informuje W. Wotka.

    Pan Wotka jest nie tylko inicjatorem powstania tej Izby, ale również jej wolontaryjnym opiekunem. – Jej powstanie to czysty przypadek. Kiedyś spotkałem na tym placyku dwóch panów, którzy rozglądali się po okolicy. Okazało się, że byli to Adam Czepirski, który po wojnie reaktywował tu ośrodek szkoleniowy, oraz jego wychowanek Alojzy Wiejak. Od słowa do słowa powstał pomysł stworzenia tej Izby, dla której środowisko pilotów przekazało większość eksponatów – mówi Waldemar Wotka. Izbę można obejrzeć z otwartego codziennie przedsionka lub poprosić opiekuna o oprowadzenie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół