• facebook
  • rss
  • Ewangelia czy polityka?

    Ks. Tomasz Horak

    dodane 01.10.2016 10:05

    Przyjmując kapłańskie święcenia przestał być osobą prywatną, a stał się reprezentantem Kościoła. I to jest sedno sprawy tak dziś głośnego wystąpienia młodego księdza ze zgromadzenia Księży Misjonarzy.

    14 sierpnia roku 1920 w czasie bitwy warszawskiej poległ ks. Ignacy Skorupka. Bitwa była nie o Warszawę, a o kształt przyszłej Europy. Młody, bo 27-letni ksiądz miał już za sobą bogaty życiorys. Tak jak „bogate” były owe czasy. W roku 1920 na własną prośbę został kapelanem garnizonu praskiego; spędzał całe dnie w koszarach i na dworcach, spowiadając żołnierzy wyruszających na front. 8 sierpnia na własną prośbę został mianowany kapelanem lotnym formującego się batalionu złożonego głównie z młodzieży gimnazjalnej i akademickiej. W jednej ze szkolnych klas urządził kaplicę. Dnia 13 sierpnia wymaszerował wraz z batalionem na front. Dzień później zginął pod Ossowem idąc na czele oddziału żołnierzy – prawie dzieci. „Wykazał się absolutną odwagą, w momencie, gdy był potrzebny tym chłopcom, którzy szli do walki na bagnety” – napisze po latach historyk.

    Zaangażowanie ks. Skorupki w sprawy kultury, oświaty, pomocy społecznej, ewakuacji Polaków z Rosji, wreszcie jego stanięcie pośród młodych jak on i młodszych żołnierzy... Czy to było zaangażowanie polityczne? Tak, bo troski o dobro wspólne – tak przecież można definiować politykę. Zauważmy, że taka oględna definicja polityki zakłada, że chodzi o troskę jednoczącą ludzi, nie dzielącą. W praktyce bywa to trudne do rozstrzygnięcia. Bo nieomal każdą sprawę, każdy społeczny czy narodowy problem można rozwiązywać na różne sposoby. I stąd biorą się partie polityczne. Czy są potrzebne? Życie uczy, że tak czy owak nieuniknione.

    A jak zapatrywać się na zaangażowanie księdza w sprawy rozumnej troski o dobro wspólne – czyli w politykę? Dopóki górę bierze troska o dobro powszechne – niechby tam był i ksiądz, ale nie przekraczając granic swojego kapłańskiego posłannictwa. Jeśli zaś na pierwszy plan zaczynają wysuwać się metody, sposoby, taktyka budowania wspólnego dobra – tu już obecność księdza staje się umniejszeniem jego posłannictwa, a on sam prędzej czy później staje się (zwykle mimo woli) zakładnikiem partyjności – czyli podziałów. Lepiej, żeby go tam nie było. Przecież przyjmując kapłańskie święcenia przestał być osobą prywatną, a stał się reprezentantem Kościoła. I to jest sedno sprawy tak dziś głośnego wystąpienia młodego księdza ze zgromadzenia Księży Misjonarzy.

    W niektórych sytuacjach łatwo przychodzi inna pokusa, którą można streścić zdaniem: „nie muszę być księdzem, by służyć Ewangelii”. Nie musisz, to prawda. Ale jesteś nim, i to z własnej woli – bądź sobą, czyli tym, który i Ewangelii, i Kościołowi, i Bogu powiedział swoje „oto idę”. Dobrze jest przypatrzeć się temu, co już było. Wojownicy różnych spraw, którzy szli do świata wychodząc z kościelnej wspólnoty (czasem formalnie, czasem tylko funkcjonalnie, czasem nawet mniej – bo okazjonalnie), po krótkim czasie popularności, nieraz bardzo wielkiej, giną w otchłani zapomnienia. Z jednej strony nie mają więcej do powiedzenia, z drugiej strony upodobniając się do nowego otoczenia, w które weszli, stają się bezbarwni. Nawet ostatnie lata przyniosły kilka takich przykładów. Szkoda. Bo ani dobro wspólne, ani Kościół i Ewangelia, ani oni sami nic nie zyskali.

    Ktoś powie: a prorocy? Czy nie może ich być dzisiaj? Prorok – Boży wysłannik. Skoro Boży – to zawsze może się pojawić. Ale tych rzadkich przypadków nie doszukujmy się wokół nas zbyt łatwo. Pamiętając historyczne ostrzeżenia, że bywali także fałszywi prorocy. I że ci fałszywi nieraz wydawali się prawdziwsi od prawdziwych. Dlaczego? Dlatego, że pasowali do ludzkich oczekiwań, podczas gdy prawdziwi prorocy zwykle demaskowali małość małych ludzi.

    Ksiądz, biskup, zakonnik – to ludzie posłani przez Kościół, by głosząc całą Ewangelię, wpływali na przemianę ludzkich serc i ludzkich społeczności. Na tej drodze mają największy wpływ na to, by troska o dobro wspólne była nie tylko rozumna, ale po Bożemu poukładana. To więcej znaczy niż wiecowe wystąpienia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół