• facebook
  • rss
  • Miłość w cieniu Himalajów

    dodane 03.11.2016 00:00

    O pasji zdobywania ośmiotysięczników oczami kobiet, których mężowie nie wrócili do domów z górskich wypraw.

    Już po raz 5. odbył się Opolski Festiwal Gór organizowany przez miejscowy Klub Wysokogórski. Przez cztery dni w Narodowym Centrum Polskiej Piosenki w Opolu gościli znamienici podróżnicy, wspinacze i ludzie gór, którzy z pasją opowiadali o swoich wyprawach. Wśród nich wytrawni himalaiści Krzysztof Wielicki i Jerzy Natkański, a także młodzi pasjonaci Ola Dzik, odkrywająca nieznany Afganistan, czy Miłka Raulin, realizująca marzenie o zdobyciu Korony Ziemi – najwyższych szczytów na wszystkich kontynentach.

    W drugim dniu festiwalu z opolanami spotkały się m.in. żony himalaistów: Danuta Piotrowska i Ewa Berbeka. Żona Macieja Berbeki, który zginął na wyprawie na Broad Peak w marcu 2013 r., w rozmowie z Beatą Sabałą-Zielińską opowiadała nie tylko o tym, jak razem z synami mierzyła się ze śmiercią męża, ale przede wszystkim o 33 latach szczęśliwego małżeństwa z himalaistą.

    Dzieliła się tym, jak to jest żyć z człowiekiem, który wychodzi z domu na wiele miesięcy i nie wiadomo, czy wróci.

    – Wychodząc za Maćka, wiedziałam, jaką ma pasję – podkreślała z pełnym przekonaniem. – Góry nigdy nas nie dzieliły, wręcz przeciwnie, były naszym wspólnym wyzwaniem. Owszem, życie z himalaistą to nie lada wyczyn, na pewno nie dla każdej kobiety, ale nasz związek był wyjątkowy – mówiła. Opowiadała o tym, że jej antidotum na nieobecność męża były remonty w domu, które angażowały jej czas i myśli. Opowiadała, jak jej mąż po powrocie z gór przejmował na siebie obowiązki domowe, dzięki czemu ona mogła oddawać się swojej pasji artystycznej. Z tej opowieści wyłonił się obraz szczęśliwego małżeństwa, w którym mąż i żona wzajemnie akceptują siebie, to, kim są. – Ewa dawała Maćkowi coś bardzo potrzebnego, dawała mu głowę wolną od domowych spraw. Kiedy wyruszał w góry, nie musiał martwić się o dom – dopowiadała Beata Sabała-Zielińska.

    Bohaterka spotkania w Opolu nie oceniała tego, co wydarzyło się podczas tragicznie zakończonego zdobywania szczytu, podkreślając, że jej tam po prostu nie było. Wspominała natomiast pożegnalną wyprawę w Karakorum pod Broad Peak, na którą wraz z czterema synami i przyjaciółmi rodziny wyruszyła z końcem czerwca 2015 r. – Dotarliśmy praktycznie pod bazę, gdzie widziałam całą ścianę Broad Peak, widziałam każdą szczelinkę. Przez całe 9 dni trekkingu mieliśmy wspaniałą pogodę. Nasz przewodnik podkreślał, że takiej pogody nie pamięta – opowiadała.

    Na koniec spotkania została poproszona przez miłośnika górskich wypraw o kilka słów uspokojenia skierowanych do obecnych na sali dziewczyn i żon. Odpowiedziała wprost, że nie może im niczego podpowiedzieć ani poradzić, że same muszą nauczyć się, jak radzić sobie z lękiem o swoich mężczyzn.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół