• facebook
  • rss
  • O pokój i otwartość

    dodane 05.01.2017 00:00

    – Martwi mnie jako biskupa, że coraz bardziej głodu i pragnienia Boga nie ma w naszych sercach – mówił bp Andrzej Czaja do pracujących za granicą i ich rodzin.

    Mszę św. w ich intencji bp Andrzej Czaja odprawił wzorem poprzednich lat 28 grudnia, w święto Świętych Młodzianków, w Jemielnicy. Ordynariusz nawiązał do sytuacji Świętej Rodziny i jej ucieczki przed Herodem. – Dziś jest podobnie – wielu ucieka ze swojego kraju, zostawia domy, bo nad ich głowami latają bomby. Większość jest w wielkiej potrzebie, ich życie jest zagrożone. (…) Na bieżąco relacjonują to media. Jednak w dobie świetnej komunikacji brakuje wrażliwości w sercach – mówił. Wezwał do gościnności chrześcijańskiej, otwartości na ludzi w potrzebie oraz modlitwy o pokój.

    Przypomniał niedawną falę emigracji z Polski do Niemiec, Anglii czy Holandii, która nie była determinowana zagrożeniem życia. Wskazując na św. Józefa, podkreślał, że mimo trudnych sytuacji, w których się znalazł, opierał się na Bogu. – Wy też – zwracał się do zgromadzonych – doświadczacie trudu tej drogi, niebezpieczeństw związanych z trasą, pracą i z domem – że dzieci pod nieobecność rodzica się pogubią, odejdą od Boga, wpadną np. w narkotyki, że małżonka zostawi... To często są dramaty, zerwane relacje, osamotnienie. Do kogo z tym iść, kto pomoże? Odpowiedź znajdziemy w psalmie „Naszą pomocą jest nasz Pan i Stwórca”. Tylko On jest w stanie wyrównać nieobecność małżonka i rodzica. Jeśli nie jest odrzucony i lekceważony, jeśli jest Mu się wiernym, to nawet w trudnych etapach życia On nie zawodzi, ale obdarza błogosławieństwem – mówił bp Andrzej Czaja. Przyznał, że martwi go, iż wielu wyjeżdżających zaniedbuje więź z Bogiem, i prosił o modlitwę za siebie nawzajem. Zapewnił też o modlitwie opolskiego Kościoła za nich. – Przyjechaliśmy specjalnie na tę Mszę św. z parafii w Pokoju. Pracowałem za granicą, teraz jestem tu, ale żona nadal jeździ opiekować się starszymi ludźmi. Niestety różnice w płacach sprawiają, że jest ta konieczność wyjazdu za chlebem – mówi Zbigniew Wiącek. – Na szczęście w naszej rodzinie nie ma problemów, o jakich wspominał ksiądz biskup, ale obserwujemy takie zjawiska. Ja jestem na przemian sześć tygodni tu i za granicą. Ta nieobecność się dłuży, ale musieliśmy się przyzwyczaić. Rzeczywiście wiara pozwala przetrzymać rozłąkę i nie stracić najważniejszego – więzi rodzinnej – dodaje jego żona Danuta, chwaląc się 37-letnim stażem małżeńskim.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • JAWA25
      05.01.2017 12:59
      http://www.citizengo.org/en/sy/39977-catholic-priest-kidnapped-yemen-pleads-his-life-help-secure-his-freedom
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół