• facebook
  • rss
  • Głód, apel, cisza

    Andrzej Kerner

    |

    Gość Opolski 02/2017

    dodane 12.01.2017 00:00

    Jak skończy się protest przeciw „Dużemu Opolu”?

    Pierwszy tydzień Nowego Roku nie przyniósł zakończenia protestu głodowego przeciwko powiększeniu Opola. Rozpoczęta w GOK w Dobrzeniu Wielkim w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia głodówka trwała do chwili zamykania bieżącego numeru „Gościa Opolskiego” (9 stycznia). Bezskutecznie apelował o jej przerwanie biskup opolski Andrzej Czaja, który odwiedzał głodujących kilka razy i był z nimi w stałym kontakcie telefonicznym. W noc przed sylwesterem do Dobrzenia Wielkiego przyjechał prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski. Nie proponując ze swej strony żadnych ustępstw, prosił o przerwanie głodówki.

    Gdyby nie interwencja dobrzeńskiego proboszcza ks. Jana Poloka i dyrektora GOK Gerarda Kasprzaka, jednego z prowadzących protest, wizyta być może zakończyłaby się poturbowaniem prezydenta przez mieszkańców Dobrzenia Wielkiego, którzy na wieść o jego przyjeździe błyskawicznie ściągnęli do GOK. W Nowy Rok o 7.00 rano do śpiących głodujących przyjechał wojewoda opolski Adrian Czubak, również prosząc o przerwanie protestu. W następnych dniach w kurii diecezjalnej w Opolu, w obecności bp Andrzeja Czai, który podjął się mediacji, odbyło się kilka tur rozmów między głodującymi a prezydentem i wojewodą. Tymczasem nieuchronna logika głodówki robiła swoje.

    Po nocy 5 stycznia, w czasie której dwoje głodujących karetki zabrały do szpitala, biskup opolski wystosował dramatyczny apel do premier Beaty Szydło o przysłanie na miejsce przedstawiciela rządu RP. „Szanowna Pani Premier, ja naprawdę nie wiem, co mam jeszcze zrobić, by nie doszło do jakiegoś nieszczęścia. Nie staję w obronie żadnej ze stron i nie reprezentuję żadnego środowiska społecznego, ani tym bardziej politycznego. Występuję wyłącznie jako pasterz Kościoła opolskiego w trosce o dobro konkretnych ludzi. Nie mogę stać bezczynnie i milczeć. Dramat podziału i wielkiego sporu jest już faktem, ale nie jest za późno, by zapobiec czemuś więcej” – prosił. Głodujący zadeklarowali, że jeśli premier pisemnie potwierdzi datę spotkania, przerwą głodówkę i stawią się w wyznaczonym miejscu. Do popołudnia 9 stycznia nie było odpowiedzi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół