Nowy numer 17/2018 Archiwum

Księga cudów

Gdy tylko przekroczyłam próg Domu Jezusa Miłosiernego w Strzelcach Opolskich, wpadłam w ramiona czterech szczęśliwych i pięknych kobiet.

Choć włosy trzech z nich są białe, a na twarzach zadomowiły się zmarszczki, to mam nieodparte wrażenie, że spotkałam się z młodymi osobami, pełnymi pasji i kochającymi życie. Siostry zakonne ze Wspólnoty Błogosławieństw, bo o nich mowa, urzekają ciepłem i życzliwością. Chętnie przyjmują gości i cieszą się każdym spotkaniem. To s. Faustyna od Jezusa, s. Olga od Najświętszego Oblicza, s. Barbara od Świętej Trójcy i s. Aneta od Chrystusa Króla. Noszą białe habity i welony, bo biały to kolor symbolizujący chwałę Zmartwychwstania. Noszą też brązowe szkaplerze, bo brąz symbolizuje ziemię, na której żyją.

Na pięciu kontynentach

W Strzelcach Opolskich, w ogóle w Polsce, są od niedawna. Wspólnota Błogosławieństw, którą we Francji w 1973 r. założyły dwa małżeństwa, dotąd nie miała żadnego domu na terenie naszego kraju. Polacy i Polki, którzy odkrywali powołanie do życia w tej właśnie wspólnocie, wyjeżdżali za granicę. – Pierwsze lata rozrastającej się wspólnoty mijały w ukryciu na życiu modlitwy. Z czasem Duch Święty otwierał nas na coraz to nowe dzieła apostolskie związane z nową ewangelizacją, mediami, edukacją i posługą charytatywną, np. szpital w Afryce, radio diecezjalne we Francji, szkoła w Denver czy sierociniec w Wietnamie – opowiada s. Aneta.

A s. Faustyna wyjaśnia, że we Wspólnocie Błogosławieństw, która obecna jest na pięciu kontynentach, są zarówno siostry zakonne, bracia zakonni oraz kapłani, jak i świeccy celibatariusze oraz małżonkowie. Te trzy gałęzie żyją ze sobą w komunii stanów, w otwarciu na dary Ducha Świętego, w dążeniu do nieustannej modlitwy serca według szkoły Karmelu, w umiłowaniu słowa Bożego i codziennej adoracji Najświętszego Sakramentu.

Mama, babcia i siostra zakonna

Siostra Olga, już prawie 80-latka, jest mamą 4 dzieci i babcią 14 wnucząt. Przez wiele lat mieszkała w Szwajcarii i tam poznała Wspólnotę Błogosławieństw. – Byłam nauczycielką chemii i katechetką. Razem z młodzieżą jeździłam do jednej ze wspólnot we Francji. Bracia i siostry przyjeżdżali także do nas, do Szwajcarii. Wyobrażałam sobie, że Pan Bóg nawróci mojego męża i jako małżeństwo wstąpimy do wspólnoty. Ale On miał inne plany – opowiada s. Olga, która w wieku 53 lat została wdową. Gdy troje z jej dzieci założyło swoje rodziny, a ostatnia z córek wyjechała na studia do Stanów Zjednoczonych, została siostrą zakonną.

– W wieku, w którym człowiek przechodzi na emeryturę, ja pojechałam do Kazachstanu, by tam założyć nasz dom. Po ludzku było to dla mnie ostatnie miejsce, w jakim chciałabym się znaleźć. To dlatego, że moja babka była zesłana do Kazachstanu. Poza tym miałam już 63 lata i naprawdę nie chciałam jechać gdzieś daleko. Tymczasem Boże plany były inne – przyznaje. Podobnie było z zakładaniem domu w Polsce. Siostra Olga obiecała modlitwę w tej intencji, ale uważała, że już jest za stara, by angażować się w to dzieło. Nic bardziej mylnego, ale o tym za chwilę.

Jak Paweł pod Damaszkiem

Tak o swoim powołaniu mówi s. Aneta od Chrystusa Króla, najmłodsza z grona sióstr w strzeleckiej wspólnocie. – Studiowałam w Krakowie i miałam ułożony plan na życie. Chciałam przygotowywać słuchowiska radiowe. Byłam zaangażowana w Kościele, przez wiele lat formowałam się w oazie, ale o życiu konsekrowanym nie myślałam w ogóle – podkreśla.

– Pan Jezus powołał mnie, kiedy miałam 24 lata. Stało się to podczas rekolekcji oazowych, które prowadziłam. Modliłam się o męża – o króla swojego serca, a zrozumiałam, że jest nim Jezus. Zakochałam się w Panu Jezusie od pierwszego wejrzenia. I wtedy, w jednej chwili, wszystko się zmieniło. Wiedziałam, że On pokaże mi, gdzie pójść, i wkrótce było dla mnie jasne, że mam pojechać do Wspólnoty Błogosławieństw, której nie znałam. Na miejscu zrozumiałam, że właśnie tu Jezus mnie chce – opowiada.

Przyznaje, że trudno było jej rozstać się z krajem, ze swoim sposobem myślenia, ale – jak twierdzi z pełnym przekonaniem – czasem trzeba coś zostawić, by móc odkryć bogactwo, którym Pan Bóg chce nas zaskoczyć. – Im dłużej jestem siostrą zakonną, tym bardziej jestem szczęśliwa – podkreśla, a mówiąc to, wprost promienieje.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma