Nowy numer 16/2018 Archiwum

Uszyj mi sutannę

Przed laty taką prośbę od szkolnego kolegi usłyszała pani Gertruda. Od tamtego czasu strojów duchownych uszyła grubo ponad tysiąc.

Początkowo zapierałam się, nie chciałam się zgodzić. Ale kolega, ks. Aleksander Helios, przekonywał mnie, że skoro różne rzeczy szyję, to dlaczego nie mogę uszyć dla niego sutanny na święcenia. W końcu się zgodziłam – wspomina Gertruda Ligendza z Olesna. To był 1978 rok.

Dla całego rocznika

Wówczas młoda dziewczyna, która twierdzi, że w dzieciństwie zdecydowanie nie marzyła o zostaniu krawcową, właśnie taki fach miała w ręku. Za namową koleżanki otworzyła własny zakład i z sukcesem go prowadziła. Miała tylu klientów, że mogła szyć na okrągło (zresztą nadal tak jest!). Spod jej rąk wychodziły sukienki, płaszcze, kostiumy, ale o szyciu strojów dla duchownych zupełnie nie myślała. – Żeby uszyć tę pierwszą sutannę, poprosiłam kolegę, by przyniósł mi jedną jako wzór – wspomina krawcowa. Szybko okazało się, że na uszyciu jednej się nie skończyło. – Ksiądz Aleksander Helios wkrótce po święceniach został ekonomem w Zgromadzeniu Misjonarzy Świętej Rodziny i kilka razy poprosił mnie, żebym uszyła sutanny dla całych roczników kleryków, czyli po blisko 20 sztuk na raz. Bardzo mile wspominam tamte czasy, bo wtedy jeździłam na przymiarki do Kazimierza Biskupiego w okolicach Poznania – opowiada pani Gertruda.

Na święcenia też otrzymywała zaproszenia i chętnie z nich korzystała. A potem, w bardzo krótkim czasie – nawet do końca nie wiadomo, jak to się zadziało – z jej usług zaczęli korzystać też księża diecezjalni i zakonnicy z różnych zgromadzeń.

Pracochłonne i omodlone zajęcie

– Przy pracy, kiedy już nie mam uczennic, zwykle się modlę. Ale kiedy szyję suknię ślubną albo sutannę, to zawsze mam konkretną intencję modlitwy. Szyjąc suknię dla panny młodej, modlę się o dobrze przeżyte małżeństwo, a szyjąc sutannę, modlę się za tego, który ją będzie nosił, by był dobrym księdzem – przyznaje pani Gertruda. Opowiada, że kiedyś szyła wiele sukien ślubnych, co bardzo lubiła i robiła z wielkim namaszczeniem. – Było to nie lada wyzwanie, bo kiedy nie można było kupić ładnych dodatków, koronek, to praktycznie trzeba było zrobić coś pięknego prawie z niczego – podkreśla. – Sutanny też bardzo lubię szyć. Przede wszystkim dlatego, że wiem, że będą je nosić księża, którzy posługują nam w imieniu Chrystusa – mówi krawcowa. Chociaż obecnie sutannę można kupić gotową, to wciąż wielu księży woli poprosić o jej uszycie. – Jest to dość pracochłonne zajęcie. Samo wykończenie sutanny zajmuje kilka godzin. Jednak najważniejsze jest, by została dobrze skrojona – wyjaśnia.

Obecnie sutanny szyje się z tropiku. Są lżejsze niż wcześniejsze szyte z krepy. Zmieniła się także liczba ozdobnych guzików. Tradycyjnie sutanna miała ich 33, czyli tyle, ile lat na ziemi żył Pan Jezus. – Są jeszcze księża, którzy chcą, żeby naszyć 33 guziki, ale częściej naszywanych jest mniej, co ładniej wygląda, zwłaszcza u niższych księży – wyjaśnia krawcowa. Oczywiście żaden właściciel sutanny aż tylu guzików zapinać nie musi, bo te faktycznie używane, których jest zdecydowanie mniej, ukrywają pod spodem.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma