Nowy numer 16/2018 Archiwum

Szczęściarz

Przeżył katastrofę kolejową, próbę wywózki na Wschód i pracę przy produkcji najnowocześniejszej broni III Rzeszy w tajnym niemieckim obozie. Omal nie zginął z rąk polskich żołnierzy i alianckich bomb. Dziś jest pełnym energii 95-latkiem.

Gdyby reżyser filmu „Jak rozpętałem II wojnę światową” nie miał pomysłu na perypetie Franka Dolasa, życiorys Antoniego Burego z pewnością wystarczyłby mu do napisania niejednego scenariusza. Podczas spotkania autorskiego po wydaniu swoich wspomnień Antoni Bury wiele minionych historii kwituje jednym zdaniem: – To, co przeżyłem w życiu, wydawało mi się normalne. Każdy coś tam przeżył. Wspomnienia spisali miejscowi pasjonaci historii – dziennikarze. Czujnie wyłapywali arcyciekawe historie. Okazuje się bowiem, że 95-latek, pochodzący z Istebnej, a mieszkający od kilku lat w Kędzierzynie-Koźlu, był w miejscach kluczowych wydarzeń II wojny światowej. – Kiedy po iluś wizytach i uzupełnieniu życiorysu o czas powojenny wydawało nam się, że mamy już w miarę kompletną historię, pan Antoni sięgnął do swojego archiwum fotograficznego i szybko rozwiał to poczucie, ujawniając kolejne rewelacje. A z pewnością nie odkrył jeszcze przed nami wszystkich tajemnic – przyznają Jarosław Jurkowski i Jakub Dźwilewski.

Początek

Antoni Bury przychodzi na świat w 1922 roku w Istebnej, u stóp Baraniej Góry, w licznej rodzinie z tradycjami. Ma być krawcem, a zostaje leśnikiem. Już jako praktykant jest specjalistą od podprowadzania na głuszce podczas polowania. Kiedy w 1939 roku Niemcy wkraczają do Istebnej od strony Słowacji, z grupką takich jak on chłopaków ucieka w stronę Krakowa, chcąc zgłosić się do wojska. Po drodze spotyka jednego brata, a w Krakowie drugiego, dzięki któremu wciskają się do pociągu jadącego na Tarnów. Na stojący pociąg, w którym śpi młody Antek, najeżdża inny. Udaje mu się wyjść cało z tej katastrofy, więc z kolegami idzie pieszo dalej, pomagając małżeństwu bogatych Żydów nieść walizki. Ci, zostając w tyle, obiecują zapłatę za dostarczenie ich do Tarnowa pod wskazany adres. Po drodze okazuje się, że wewnątrz są kosztowności i sztabki złota. Uczciwi tragarze donoszą jednak bagaż, za co dostają… cenne, bo emaliowane wiadro pełne szynek i mięsa. Niestety, dalej zatrzymują się na noc w gajówce, a uciekając przed strzelaniną do lasu, zostawiają zdobycz. Gdy Antek postanawia po niego wrócić, natyka się na polskich żołnierzy. Ci, słysząc dziwny, góralski zaśpiew, biorą go za szpiega i omal nie rozstrzeliwują. W końcu dają mu spokój, ale nie puszczają po łup. Omijając wojska niemieckie, młodzi kierują się na Lwów, gdzie w jednym z miasteczek prawie zostają internowani przez wojska sowieckie, które tymczasem wkroczyły do Polski. Wracają więc w rodzinne strony. Tam spokój trwa krótko. Jego rodzina zadeklarowała się jako Polacy, więc do ich domu w 1942 roku puka gestapo. Razem z innymi wysiedlanymi trafia na Opolszczyznę, do gospodarstwa jako robotnik przymusowy. Praca jest ciężka, ale warunki nie najgorsze. Korzystając z zaufania gospodarzy, powoli odnajduje bliskich. Gdy dowiaduje się, że w Istebnej formuje się polska partyzantka – ucieka do niej i przyjmuje pseudonim „Szary”. Zatrudnia się w mleczarni w Cieszynie, dostarcza dowódcom informacje o transportach. Wkrótce zostaje jednak aresztowany. Za ucieczkę z robót przymusowych grozi mu obóz koncentracyjny, jednak po dwóch miesiącach trafia na wyspę Uznam do ośrodka w Peenemünde.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma