Nowy numer 16/2018 Archiwum

Opole nie dofinansuje in vitro

Rada Miasta Opola odrzuciła na sesji projekt uchwały o finansowaniu procedury in vitro.

Dr Wojciech Niemczyk oraz Przemysław Pytlik z Nowoczesnej zachęcali do przyjęcia projektu dofinansowania in vitro   Dr Wojciech Niemczyk oraz Przemysław Pytlik z Nowoczesnej zachęcali do przyjęcia projektu dofinansowania in vitro Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość Na 23. sesji Rady Miasta Opola, która odbyła się dzisiaj (23 lutego) odrzucono projekt uchwały o finansowaniu procedury in vitro przez miasto. Zakładał on dofinansowanie 83 zabiegów in vitro rocznie przez trzy lata. Wsparcie miałoby wynieść 5 tys. zł, więc w budżecie miasta trzeba by wydać na to 415 tys. zł na rok.

Założenia projektu omówili zgłaszający go - Przemysław Pytlik, szef Nowoczesnej w Opolu, oraz jako ekspert Wojciech Niemczyk, lekarz ginekolog, współwłaściciel jednej z opolskich klinik leczenia niepłodności. Ten pierwszy podkreślał, że wsparcia in vitro udzieliły już władze w kilku miastach i że pod tą inicjatywą podpisało się prawie 350 mieszkańców Opola.

Komisja Budżetowa, opiniująca projekt uchwały, nie zajęła stanowiska, a Komisja Społeczna i Zdrowia zawnioskowała o odrzucenie tego projektu, m.in. ze względu na brak spójności między tytułem uchwały a jej treścią oraz wątpliwościami związanymi z samą jej zawartością.

Radni ostatecznie skłonili się ku tej propozycji. Decyzja poprzedzona była dyskusją, która była jednak nadzwyczaj wyważona i merytoryczna.

Przeciwnicy finansowania wskazywali, że nie jest to zadanie własne gminy, podnosili też argumenty światopoglądowe, że nie ma zgody na finansowanie metody, która budzi kontrowersje moralne.

Zwolennicy przekonywali, że pozwoli ona posiadać własne dzieci rodzicom, u których inne metody leczenia niepłodności nie dały efektu, i podkreślali konieczność przeciwdziałania niekorzystnej sytuacji demograficznej regionu. Wskazywali, że jeśli są setki tysięcy złotych na oświetlenie, bombki lub monitoring w zoo, to znajdą się i na ten cel. Zachęcali, razem ze zgłaszającym projekt, by ci radni, którym sumienie bądź względy światopoglądowe nie pozwalają głosować za jego przyjęciem, po prostu wstrzymali się od głosu lub nie zagłosowali w ogóle „dla dobra miasta, regionu i szczęścia przyszłych rodziców”.

Ostatecznie 18 osób zagłosowało za odrzuceniem projektu, przeciw były 12 osoby, wstrzymały się 3, nie głosowały 2.

- No trudno, następnym razem będziemy próbować. Do końca starałem się niektórych przekonać. Liczyłem, że ci, którzy są na „nie”, po prostu nie zagłosują. Na razie nie ma sensu ponawiać tego wniosku, bo rada się nie zmieni i nie ma co oczekiwać, że radni zmienią zdanie. Poczekamy więc na lepsze czasy - mówił P. Pytlik po głosowaniu.

Głosowanie poprzedziła dyskusja pomiędzy radnymi   Głosowanie poprzedziła dyskusja pomiędzy radnymi Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma