• facebook
  • rss
  • Korytarz pełen egzotyki

    Anna Kwaśnicka

    |

    Gość Opolski 09/2017

    dodane 02.03.2017 00:00

    W Opolu prezentowane są pamiątki przywiezione z różnych kontynentów przez siostry werbistki.

    Kolorowe tkaniny, biżuteria, stroje, przedmioty codziennego użytku, a także wyroby ludowe m.in. z Argentyny, Brazylii, Angoli, Ghany, Indonezji, Korei czy Papui-Nowej Gwinei. To wszystko składa się na wystawę przygotowaną przez siostry ze Zgromadzenia Misyjnego Służebnic Ducha Świętego. Można ją zobaczyć w opolskim klasztorze franciszkanów.

    Walizka prezentów

    Egzotyczne eksponaty pochodzą ze zbiorów muzeum misyjnego, które siostry werbistki prowadzą w swoim Domu Prowincjalnym „Annuntiata” w Raciborzu. – Prawie 90 sióstr z Polski pracuje poza granicami naszego kraju.

    Obecne są w 30 krajach świata i posługują w 62 placówkach – opowiada s. Aldona, która na misjach pracowała w Brazylii, a od pół roku jest pielęgniarką w Opolu. Jeśli za czymś brazylijskim tęskni, to na pewno za herbatą chimarrão parzoną w dużych naczyniach zwanych „cuia”. – W naszym zgromadzeniu, tak samo jak u ojców werbistów, tradycją jest, że misjonarki, wracając do Polski, przywożą ze sobą rozmaite pamiątki, będące wyrobami tamtejszej ludności. Część z tych pamiątek przywożona jest z przeznaczeniem na wzbogacenie wystaw i animacji misyjnych w parafiach, a część to po prostu prezenty – wyjaśnia s. Aldona. Okazuje się, że na przykład dla dzieci biorących udział w spotkaniach misyjnych jedną z większych atrakcji jest najprawdziwsza skóra węża. – Przywozimy to, co jest charakterystyczne dla danego regionu i dla ludzi, wśród których żyjemy. Na wystawie są m.in. wyroby Indian boliwijskich. To dlatego, że nasze siostry, pracując z nimi, mają też kontakt z ich sztuką. Są też kamienie szlachetne z Brazylii, bo kraj ten słynie z licznych kopalni, a także torebki z trawy z Papui-Nowej Gwinei – wylicza s. Aldona. Jedną z gablotek zajmują rzeczy przywiezione z Azji. – Mamy bardzo dużo powołań z Indonezji. Jest to kraj muzułmański, w którym nasze zgromadzenie ma aż 5 prowincji. Także liczebnie wśród nas jest naprawdę wiele Indonezyjek – opowiada.

    Z misji dla misji

    Przyglądając się zawartości sześciu gablot w klasztorze franciszkanów, możemy zobaczyć afrykańskie instrumenty, tzw. tykwy, szklaną szopkę betlejemską z Argentyny, obrazki z Kuby. Ekspozycja jest kolorowa i egzotyczna, ale trzeba pamiętać, że codzienność misyjna nie zawsze jest tak kolorowa. – To, co pokazujemy na wystawie, nie oddaje w pełni specyfiki krajów misyjnych, ale jest namiastką, która może nas zachęcić do dalszego zgłębiania tamtejszej kultury, zwyczajów i tradycji – mówi misjonarka. Rzeczy, które misjonarze przywożą do Polski, stają się nie tylko eksponatami i prezentami. – Często ojcowie werbiści kupują na misjach wyroby miejscowej ludności, tym samym dając im zarobić. Potem kupione rzeczy przywożą do kraju i my je sprzedajemy. Jeżeli ktoś wrzuci większą ofiarę niż cena, jaką misjonarz zapłacił, to cały uzyskany dochód przeznaczany jest na cele misyjne. Miałyśmy takie stoisko np. na Jarmarku Franciszkańskim w Opolu. Zainteresowanie było ogromne. Sprzedałyśmy wtedy wszystko, do ostatniej rzeczy – wspomina misjonarka.

    Misyjna ekspozycja u franciszkanów skrywa się na klasztornym korytarzu prowadzącym do kościoła Trójcy Świętej. By ją zobaczyć, najlepiej przyjść na furtę (plac Wolności 2) i poprosić o możliwość zwiedzenia. Franciszkańska furta czynna jest od poniedziałku do soboty od 8.00 do 12.00 i od 13.00 do 17.00.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół