• facebook
  • rss
  • Pokora, cisza, schronienie

    Andrzej Kerner

    |

    Gość Opolski 14/2017

    dodane 06.04.2017 00:00

    Co jest uderzające we wspólnocie braci założonej przez brata Rogera?

    Bardzo dziękujemy braciom za pokorę, którą ze sobą niesiecie. Za to, że nie dążycie do tego, żeby was było dużo. Tylko dążycie do tego, żeby być znakiem jedności. Za to, że spotkania, które organizujecie, są pełne ciszy. Że nie potrzeba wam wielkiej reklamy. Że macie cierpliwość przekonywania młodych ludzi. I że pokornie rozdajecie jedzenie zawsze z takim samym uśmiechem. Za mnóstwo drobnych rzeczy, w których jest mnóstwo pokory. To jest w waszej wspólnocie uderzające – powiedział na zakończenie wieczornego spotkania z bratem Wojtkiem w DA „Resurrexit” ks. Łukasz Knieć, który z ekipą duszpasterstwa młodzieży przygotował całodniową wizytę brata z ekumenicznej wspólnoty z Taizé w Opolu (28 marca).

    Dwaj bracia – Maciej i Wojtek – odwiedzają w marcu polskie miasta i spotykają się z młodzieżą, która uczestniczyła w organizowanych przez wspólnotę Europejskich Spotkaniach Młodych lub była w Taizé – miejscu, gdzie narodziła się ekumeniczna wspólnota braci założona przez brata Rogera, szwajcarskiego protestanta. Świadectwo życia tej wspólnoty i brata Rogera – zamordowanego w 2005 r. w czasie wieczornej modlitwy w Kościele Pojednania w Taizé – stało się w Kościele XX i XXI wieku znakiem pragnienia, poszukiwania i przeżywania jedności chrześcijan. W latach 60. XX w. burgundzkie Taizé zaczęło przyciągać młodych ludzi z całego świata. Brat Wojtek pochodzi z Wrocławia, na tamtejszej politechnice ukończył studia w zakresie elektroniki i telekomunikacji. Do wspólnoty wstąpił w roku 2005, jest ostatnim bratem, który przyjął habit z rąk brata Rogera. – Nigdy nikt mnie nie zapraszał do tego, żebym został we wspólnocie. To dawało przestrzeń wolności. Pociągnęło mnie też piękno modlitwy – mówił brat Wojtek pytany o swoje powołanie.

    Piękna tej modlitwy około dwustu osób zakosztowało w kościele seminaryjno-akademickim. – Mogłam się niemal przytulić do krzyża. Czuję się wypełniona miłością – powiedziała Lucyna Szerement z Łosiowa, która po raz pierwszy uczestniczyła w modlitwie Taizé. Brat Wojtek zaznaczał, że modlitwa czy Europejskie Spotkania Młodych nie mogą stać się celem samym w sobie. – To byłoby zwracanie się ku sobie. Chodzi o to, żeby wrócić do swoich parafii i tam próbować zrobić coś dobrego, podjąć nawet niewielkie działanie, które stanie się dla innych znakiem nadziei – mówił. Dlatego w czasie spotkań w Polsce bracia z Taizé odwiedzają także domy poprawcze, więzienia, hospicja. W Taizé to jest zawsze podkreślane – chodzi o życie Ewangelią. Tak się zresztą historia wspólnoty zaczęła: brat Roger w czasie wojny dawał schronienie uchodźcom, narażając własne bezpieczeństwo. Również obecnie bracia z Taizé przyjęli do siebie grupę uchodźców. – Przez wszystkie lata dawaliśmy schronienie ludziom, którzy potrzebowali pomocy. Kontynuujemy tę ważną dla nas tradycję, która czerpie źródła z wezwania Ewangelii – powiedział brat Wojtek.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół