• facebook
  • rss
  • Matka Boża Sybiraków

    Anna Kwaśnicka

    |

    Gość Opolski 39/2017

    dodane 28.09.2017 00:00

    W 1961 r. słynący cudami obraz z Biłki Szlacheckiej znalazł swoje miejsce w kościele parafialnym w Grodźcu. W 1995 r. został ukoronowany.

    Gdy w Domu Księży Emerytów w mieszkaniu ks. Edmunda Cisaka siadamy przy stole udekorowanym bukietem słoneczników, mój wzrok niemal natychmiast przykuwa zawieszona na ścianie reprodukcja Madonny z Dzieciątkiem. Przyciąga jej spojrzenie i smukła twarz. – To kresowe, pociągłe rysy – wyjaśnia ks. prałat Edmund Cisak, bezbłędnie odgadując moje myśli. – Chciałbym dożyć 25. rocznicy koronacji naszej Matki Bożej Sybiraków, ale nie wiem, czy tak się stanie. To w rzeczywistości mój 90. rok życia, choć dopiero 88. według metryki zafałszowanej w czasie wojny – mówi.

    Z Biłki do Grodźca

    Ksiądz Edmund Cisak w młodości przeżył zsyłkę na Syberię, po wojnie trafił na Opolszczyznę do Białej, w 1955 r. został księdzem, a jako proboszcz wśród Kresowiaków pielęgnował pamięć i wlewał w ludzi nadzieję. Od 2005 r. jest na emeryturze.

    Spisał wspomnienia związane z parafią w Grodźcu i słynącym łaskami obrazem Matki Bożej, uratowanym z Biłki Szlacheckiej. Dzieląc się nimi, rozpoczyna od recytacji tekstu, napisanego na koronację obrazu w 1994 r.: „Prawie od dalekich Kresów, płonących krwawą pożogą, przywędrowałaś tu do nas tułaczą, pątniczą drogą. Gdy buran miotał się srodze nad mogiłami naszymi, byłaś nam ostoją, nadzieją, opieką swoją dałaś nam powrót spełnienia”. – Biskup Henryk Grządziel zaproponował mi do wyboru objęcie jednej z dwóch parafii: w Grodźcu bądź w Myślinie. Wybrałem Grodziec… na blisko 45 lat. Biskup Grządziel mówił mi, że to dobrzy ludzie. Są dobrzy – rozpoczyna swoją opowieść ks. Edmund Cisak. – Do Grodźca przybyłem w styczniu 1961 roku. To wioska po Czechach. Wszyscy oni wyjechali w ramach ewakuacji zarządzonej przez Wehrmacht w związku z nadciągającym frontem i zbliżaniem się Armii Czerwonej. Nikt ich nie wypędzał i nikt z nich nie wrócił. Natomiast w kwietniu 1945 r. na stację kolejową Opole Wschód przyjechał transport wypędzonej ludności polskiej z Biłki Szlacheckiej w powiecie lwowskim. Wówczas Urząd Repatriacyjny w Opolu skierował wszystkich z tego transportu na osiedlenie się w pustym Grodźcu – opowiada. – Mój poprzednik na urzędzie proboszcza, który wyjechał do Niemiec, przekonał ludzi, by niczego nie zmieniali w kościele przejętym po wspólnocie husytów. Mówił im, że wkrótce wrócą do domów na Wschodzie. W efekcie zastałem kościół w stanie z 1945 r., a ludzi trzymających swój dobytek w podróżnych skrzyniach. Urządzanie naszej parafialnej świątyni zacząłem od wyburzenia olbrzymich balkonów – przyznaje ks. Cisak.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół