• facebook
  • rss
  • Słuchają ks. Grzywocza

    dodane 19.10.2017 00:00

    – Wybraliśmy ks. Krzysztofa jako dobrego przewodnika – mówi Krystyna Jaworska.

    Od pierwszego czwartku października w parafii św. Mikołaja w Kędzierzynie-Koźlu odbywają się spotkania pt. „Słuchamy ks. Krzysztofa Grzywocza”. Miejsce spotkań jest nieprzypadkowe.

    „Doświadczenie Chrystusa to nie jest jakaś idea, ale wspólnota przyjaciół. To przyciąga. Nigdy bym nie był księdzem, nie wiem, czy byłbym wierzący, gdyby kiedyś w liceum nie podszedł do mnie jeden z kolegów i nie zaprosił na rekolekcje ewangelizacyjne w parafii św. Mikołaja. Tam, w pięknych przyjaźniach, wspaniałych osobowościach tych ludzi spotkałem Chrystusa” – mówił ks. Grzywocz.

    Zaginiony dwa miesiące temu w Alpach ksiądz był uczniem kędzierzyńskiego LO nr 2 i – choć pochodził z Koźla-Rogów – zaangażował się w oazę w parafii św. Mikołaja.

    Ten fakt oraz zachęta bp. Andrzeja Czai, by „szukać ks. Krzysztofa w tym, co nam zostawił”, zainspirowały wspólnotę Odnowy w Duchu Świętym „Charis”, działającą w tej kędzierzyńskiej parafii, do zorganizowania cyklu spotkań, których uczestnicy słuchają nagranych konferencji ks. Grzywocza, wygłaszanych w Centrum Formacji Duchowej księży salwatorianów w Krakowie pt. „Ból ludzkich zranień”. Po części konferencyjnej, trwającej ok. 50 minut, uczestnicy modlą się, śpiewając pieśni chwały, a ci, którzy odczuwają taką potrzebę, proszą o modlitwę wstawienniczą w swoich problemach.

    – Doszliśmy do wniosku, że wielu ludzi w naszym otoczeniu przeżywa bolesne zranienia i potrzebuje właśnie takich konferencji, spotkań. Nawet w naszych domach nasi bliscy przeżywają depresję, a my tego nie rozpoznajemy, nie potrafimy im pomóc. Mamy w sobie zranienia, z którymi nie potrafimy sobie poradzić. Dlatego wybraliśmy ks. Krzysztofa jako dobrego przewodnika w tym temacie – tłumaczy Krystyna Jaworska, liderka grupy „Charis”.

    – Przyjechałam z ciekawości. Dla mnie jest to szukanie Pana Boga, szukanie Ducha Świętego. Dzisiejsze spotkanie uświadomiło mi, że nie miałam możliwości przepracowania agresji po śmierci rodziców, nie przeżyłam w pełni okresu żałoby – mówi Emilia Wróbel, która na spotkanie z myślą ks. Grzywocza przyjechała z Głubczyc.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół