• facebook
  • rss
  • Jechał na pogrzeb, zapobiegł drugiemu

    dodane 26.10.2017 00:00

    – To nic nadzwyczajnego, trzeba po prostu zauważyć i nie przechodzić obok, tylko reagować – mówi 25-latek z Kędzierzyna-Koźla, który uratował wędkarza z nurtu rzeki.

    Patryk Kwasza, 25-letni mieszkaniec Koźla, na co dzień pracuje jako marynarz. Pływa na barkach w Niemczech, do domu wraca co kilka tygodni. Dlatego dopiero teraz władzom miasta i komendantowi straży pożarnej udało spotkać się z nim, by uhonorować go za uratowanie w lipcu półprzytomnego wędkarza z rzeki Kłodnicy. Sam bohater, nieco zakłopotany rozgłosem wokół siebie, komentuje, że tak powinien zareagować każdy, kto zobaczyłby człowieka potrzebującego pomocy.

    – Prawie każdy ma przy sobie telefon komórkowy – a to jest podstawowa rzecz, zadzwonić pod numer 112, wezwać pomoc. Do tego nie trzeba żadnego kursu pierwszej pomocy – podkreśla. On sam, choć na początku obecnej pracy został przeszkolony w zakresie udzielania pierwszej pomocy, dotąd nie miał okazji wykorzystać tych umiejętności. Wcześniej parę razy wzywał już pomoc, kiedy na chodniku ktoś zasłabł czy dostał ataku padaczki. – Tak powinno być, ale to jednak rzadkie, dlatego chcieliśmy wyróżnić i promować taką postawę, że ktoś nie przechodzi obojętnie – podkreśla bryg. Mirosław Stadniczuk, komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej.

    Zareagował

    O samym zdarzeniu Patryk Kwasza opowiada zwięźle i prosto: – Jechałem właśnie z mamą na pogrzeb. Kiedy przejeżdżaliśmy przez most przy ul. Wyspiańskiego mama nagle zwróciła uwagę, że ktoś leży w wodzie. Zatrzymałem się więc jak najszybciej przy drodze i pobiegłem tam. Na dole, przy brzegu, w wodzie, leżał mężczyzna. Musiał się pośliznąć, wpadł i dno go zassało. Nie wiedziałem, czy żyje, bo nie wzywał pomocy. Okazało się, że żyje, ale był w szoku, półprzytomny, wyziębiony, mimo że był ciepły dzień. Był zmęczony, ręce miał wprawdzie w górze, ale brakło mu sił, żeby się podciągnąć do brzegu. Więc jak najszybciej wyciągnąłem go z wody – relacjonuje. – Mówił niewyraźnie, więc podejrzewałem, że mógł dostać wylewu. Przesunąłem go do cienia i ułożyłem w pozycji bocznej, a w międzyczasie wezwaliśmy pogotowie. W sumie nie wiedziałem, co mu jest. Ruszając go i obracając na bok, miałem obawy, że mogę mu zrobić krzywdę, ale pomyślałem, że lepiej uratować życie, nawet narażając na uszczerbek na zdrowiu, niż stać i patrzeć – dodaje. – Zdecydowanie lepsza jest zła reakcja niż jej brak. Bezczynność to najgorsza decyzja. W tym przypadku reakcja była prawidłowa i najprawdopodobniej uratowało to życie wędkarza. To ważne, żeby nie odwracać głowy, kiedy ktoś potrzebuje pomocy – potwierdził, chwaląc odwagę chłopaka, komendant Mirosław Stadniczuk. Zwłaszcza że choć w tym czasie ruch na tej ulicy był dość spory, nikt inny się nie zatrzymał. Dopiero, gdy poszkodowany był już ułożony na brzegu, zainteresował się nim przejeżdżający rowerzysta.

    Normalny odruch

    Co roku na Opolszczyźnie odnotowuje się kilkanaście przypadków utonięć. Wielu z nich można by zapobiec, gdyby w porę ktoś zauważył, że inny potrzebuje pomocy i jej udzielił. – Dlatego takie postawy trzeba promować Jestem dumna, że mamy takiego mieszkańca. Cieszę się, że spotkał się pan z nami, bo takie zachowanie trzeba chwalić i pokazywać innym. W obecnej rzeczywistości ludzie zaczynają być obojętni na krzywdę innych – podsumowała, dziękując mu na spotkaniu 13 października w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Koźlu prezydent miasta Sabina Nowosielska. Razem z komendantem Mirosławem Stadniczukiem pogratulowali bohaterowi i wręczyli symboliczne upominki oraz okolicznościowy strażacki medal za odwagę. Kiedy przyjechały służby i zajęły się poszkodowanym, Patryk po prostu wrócił do samochodu i odjechał. Później dowiedział się z mediów, że mężczyzna, którego wyciągnął z wody, ma się dobrze, że nic mu się nie stało. – Na pogrzeb się oczywiście trochę spóźniliśmy i dopiero potem sobie pomyślałem, że udało mi się zrobić coś dobrego, może nawet zapobiec drugiemu pogrzebowi. Może to kiedyś wynagrodzi Panu Bogu za jakieś moje grzechy. Ja sam nie potrzebowałem jeszcze nigdy takiej pomocy i oby dalej nie było takiej konieczności, ale mam nadzieję, że w razie potrzeby znajdzie się ktoś, kto też odpowiednio zareaguje. Warto pomagać i nie być obojętnym – przyznaje Patryk.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół