• facebook
  • rss
  • Smutny znak czasów

    Karina Grytz-Jurkowska Karina Grytz-Jurkowska

    dodane 02.12.2017 05:55

    Postawiony 177 lat temu w Dziekaństwie krzyż przetrwał dwie wojny światowe i komunizm. Dziś w gruzach, zdemontowany, bo brakło zrozumienia i dobrej woli.

    Stał na skraju jednej z działek, przy drodze. Kamienny, z 1840 r., z polskim napisem „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”.

    Około dwóch lat temu właściciele niewielkiej posesji, na której stał, poprosili o przeniesienie go w inne miejsce. Zaczęła się dyskusja.

    Dziekaństwo było tradycyjną podopolską wsią, ale od lat 70. ub. wieku, kiedy za granicę wyjechała prawie 1/3 dawnej ludności, staje się powoli „sypialnią” miasta. Przybywa osób, które budują lub kupują tam domy, jednak ich centrum życia jest w pobliskim Opolu. Z dawnej społeczności zostało niewielu, starzy i nowi mieszkańcy nie znają się dobrze, różne wydarzenia kulturalne we wsi czy parafii nie integrują jak kiedyś, bo nie wszyscy w nich uczestniczą.

    Stąd i o porozumienie na zebraniach wiejskich było niełatwo.

    „Krzyża się nie przenosi” – przekonywali niektórzy, „rozumiemy wasze argumenty, ale gdzie go umieścić?” - zastanawiali się inni, część nie wykazywała większego zainteresowania. Porozumienia nie osiągnięto w czasie kolejnych zebrań. Potem sprawa ucichła, więc wielu myślało, że właściciele się rozmyślili.

    Do października, kiedy to właściciele po prostu rozebrali krzyż.

    - We Francji krzyż próbuje się usunąć, bo stoi w miejscu publicznym, gdyby był na prywatnym gruncie, nikt by go nie ruszył. U nas, będąc na gruncie gminnym, podlegałby ochronie, ale że stał na gruncie prywatnym, nikt się za nim nie ujął – podsumowuje proboszcz, ks. Alfred Michalik, nawiązując do ostatnich wydarzeń z pomnikiem papieskim. Ma żal, że zainteresowani nie zwrócili się w tej sprawie do niego, i dziwi się, że taki zabytek nie został ujęty w żadnej ewidencji.

    - Jak wiele takich krzyży, które są charakterystyczne dla krajobrazu opolskiego, upamiętniając różne wydarzenia, ten także nie był zgłoszony ani w naszej, ani gminnej ewidencji. O to wnosi właściciel, konserwator może podejmować takie działanie tylko przy zagrożeniu zniszczeniem, ale tu dowiedzieliśmy się zbyt późno, po fakcie. Wielka szkoda, bo to są elementy przestrzeni kulturowej wsi, świadczą o jej historii i tożsamości, są ważne dla wielu mieszkańców – komentuje całą sprawę Elżbieta Molak, wojewódzki konserwator zabytków.

    Jak to się stało, że krzyż w Dziekaństwie został zdemontowany, w kolejnym, przyszłotygodniowym wydaniu "Gościa Opolskiego" (49/2017)

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • morfeo
      02.12.2017 18:33
      No skoro przez 177 lat nikt się nie zorientował, że stoi krzyż i nie zapisał go w żadnej ewidencji... To nie ma co mieć pretensji.
    • abwin
      02.12.2017 22:09
      Był taki przypadek na Dolnym Śląsku, gdzie właściciel pola zwalił krzyż pokutny i użył go jako mostku nad rowem.
    • abwin
      02.12.2017 22:11
      Był taki przypadek na Dolnym Śląsku, gdzie właściciel pola zwalił pochylony krzyż pokutny i użył go jako mostku nad rowem. Potem zaczęły jego i jego rodzinę spotykać różne nieszczęścia.
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół