• facebook
  • rss
  • Na poziomie serca

    Anna Kwaśnicka

    |

    Gość Opolski 49/2017

    dodane 07.12.2017 00:00

    – Chciałam żyć zwyczajnym życiem z osobami z niepełnosprawnością, a nie tylko uczestniczyć w rozmaitych akcjach – mówi Bernadeta Mróz z Gogolina, która od października mieszka we wrocławskim domu L’Arche.

    Bernadeta jest na stażu. Przygląda się życiu wspólnoty. L’Arche (Arka) to międzynarodowa federacja wspólnot, do których należą osoby z niepełnosprawnością intelektualną i osoby sprawne intelektualnie – tzw. asystenci. W Polsce dotąd wspólnoty powstały w Śledziejowicach pod Krakowem, w Poznaniu, we Wrocławiu i w Warszawie. Nowi asystenci oraz wolontariusze z tych wspólnot w ostatni weekend listopada spotkali się na Górze św. Anny. Był to dla nich czas zdobywania wiedzy merytorycznej, ale przede wszystkim czas formacji duchowej, głębszego poznawania misji i tożsamości L’Arche, a także zdobywania konkretnych umiejętności, które pomogą im budować trwałe relacje przyjaźni z osobami z niepełnosprawnością intelektualną.

    Ludzie, którzy są szczęśliwi

    Pierwszą wspólnotę w 1964 r. założył Jean Vanier we Francji. Dziś na całym świecie jest ich około 150. – W L’Arche razem budujemy wspólnoty życia oparte na relacjach z Panem Bogiem i ze sobą nawzajem. Chcemy być znakiem dla świata, że jest możliwe życie w przyjaźni z osobami z niepełnosprawnością intelektualną – mówi Barbara Wójcik, która jest dyrektorem krajowym wspólnot L’Arche w Polsce i współpoprowadziła formację na Górze św. Anny. – Staramy się głosić wartość wspólnoty i wartość osób z niepełnosprawnością. Pokazywać światu, że te osoby są szczęśliwe, że wokół nich można się gromadzić i czerpać od nich energię do życia – zapewnia. Sama trafiła do L’Arche blisko 30 lat temu w Canterbury w Wielkiej Brytanii. – Miałam głębokie pragnienie wspólnoty, która kieruje się wartościami chrześcijańskimi, ewangelicznymi. Pan Bóg poprowadził mnie do L’Arche. Byłam po studiach psychologicznych, chciałam pomagać ludziom i zmieniać świat. Uważałam, że mogę pracować wszędzie, ale nie z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie, bo dla nich nic już nie da się zrobić. Tymczasem po kilku miesiącach w L’Arche odkryłam, że byłam w błędzie. Zrozumiałam, że te osoby żadnej pomocy nie potrzebują, że są szczęśliwe. To my potrzebujemy pomocy, by zrozumieć, że robimy im krzywdę, spychając je na margines życia – tłumaczy Barbara Wójcik.

    Matura zdana – czas na L’Arche

    Uczestnicząca w formacji Bernadeta Mróz w tym roku zdała maturę. – Byłam związana z duszpasterstwem młodzieży na Górze św. Anny i jeden z franciszkanów zaprosił mnie na obóz letni z osobami z niepełnosprawnością z Wrocławia. Miałam wtedy 14 lat – opowiada Benia.

    Dostępne jest 30% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół