O formach mieszkalnictwa wspomaganego rozmawiają w Opolu osoby z niepełnosprawnością intelektualną i przedstawiciele organizacji pozarządowych.
Miłosz marzy o tym, że będzie mieszkał ze swoim kolegą Marcinem. Wie, że czeka go nauka obowiązków domowych, ale liczy na to, że we wspólnym domu będzie fajnie spędzał czas, np. na wieczorach karaoke. Piotr marzy o tym, że jego własny dom będzie bezpieczny i położony w zielonej okolicy.
Podopieczni Fundacji L’Arche w Opolu czekają na swoje cztery kąty, ale w wielu miejscach w Polsce już funkcjonują różne formy mieszkalnictwa wspomaganego. Okazją do rozmowy o nich jest dwudniowe spotkanie pt. „Od drzwi do domu”, które rozpoczęło się w piątek 29 maja w Centrum Dialogu Obywatelskiego w Opolu. Biorą udział przedstawiciele organizacji pozarządowych wspierających osoby z niepełnosprawnością intelektualną, a gospodarzem wydarzenia jest Fundacja L’Arche, która od ubiegłego roku uczestniczy w dwuletnim projekcie międzynarodowym pn. „Razem w stronę inkluzji: wspieranie samorzecznictwa osób z niepełnosprawnością intelektualną w Europie”.
- W samorzecznictwie chodzi o danie głosu osobie z niepełnosprawnością, żeby sama powiedziała, co jest dla niej ważne, jak chce zbudować świat wokół siebie - mówi Agnieszka Karolak, prezes Fundacji L'Arche Polska. Mamy świadomość, że nie wszystkie osoby z niepełnosprawnością mogą komunikować się werbalnie, zatem w jaki inny sposób mogą opowiedzieć o swoich potrzebach? - Myślę, że mają niesamowicie dużo darów i mogą wykorzystać inne środku, które nawet nam nie przychodzą do głowy. Na pewno wiele można zrozumieć z kontekstu. Funkcjonuje też bardzo specjalistyczna komunikacja alternatywna, ale porozumiewać można się również prostym językiem, opartym na rysunkach. Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy, jakich skomplikowanych zdań używamy, a wiele rzeczy można powiedzieć w bardzo prosty sposób, zrozumiały dla osób z niepełnosprawnością - podpowiada A. Karolak.
- Przez ostanie pół roku Oliwia i Piotr, podopieczni Fundacji L’Arche w Opolu, uczyli się, jak być samorzecznikami i jak uczyć swoich kolegów z niepełnosprawnością bycia mówienia o swoich prawach, potrzebach i tym, czego im brakuje - mówi Monika Grabowska, koordynatorka projektu.
Tematyka trwającego w Opolu dwudniowego spotkania dotyczy budowania dobrego mieszkalnictwa wspomaganego, ponieważ Fundacja L’Arche właśnie realizuje w Opolu projekt wybudowania 12 mieszkań wspomaganych. - Chcemy poznać rożne punkty widzenia, różne doświadczenia - mówi Justyna Nagel.
W piątkowym panelu pt. „Mój dom, moje życie: marzenia i realne potrzeby” w roli samorzeczników czy też self-adwokatów wystąpiły osoby z niepełnosprawnością, które opowiedziały o miejscach, w których żyją.
Na początek o swoim domu opowiedzieli Sebastian Włodarek i Wojtek Bitrus, podopieczni Fundacji Nasz Przyjazny Dom z Sopotu. - Mieszka u nas 12 osób. Prowadzimy Chummy House, w którym mamy trzy pokoje na wynajem, a pięcioro z nas pracuje na recepcji. Mamy też Reha Sopot czyli ośrodek rehabilitacyjny i Meet in Sopot czyli salę konferencyjną - wyliczył Sebastian. - My mieszkamy u góry. Mamy swoje pokoje i wspólną przestrzeń, w której razem dbamy o porządek. Mamy też dyżury w kuchni. Czterech mieszkańców naszego domu jest samorzecznikami. Walczymy o prawa osób niepełnosprawnych. Organizujemy panele, występujemy w mediach. Gramy w zespole, wydaliśmy już 4 płyty, a w czasie wyborów w naszym domu powstał lokal wyborczy, a jako jeden z mieszkańców mogłem być członkiem komisji - opowiadał.
Fundacji „W stronę jutra” z Warszawy prowadzi m.in. mieszkania treningowe i wspomagane. Dzięki pomocy fundacji Anna Ziółkowska może mieszkać z przyjaciółką Ewą w swoim rodzinnym mieszkaniu, a dzięki osobistej asystentce jest w stanie- jak sama mówi - zrobić więcej niż kiedyś. - Mam wsparcie w codziennych obowiązkach, m.in. zakupach, sprzątaniu, opłatach za mieszkanie, wizytach lekarskich i sprawach urzędowych - opowiadała. Pokazała zdjęcia z przyjęcia urodzinowego, które zorganizowała w swoim mieszkaniu. - Zaprosiłam osoby, na które zawsze mogę liczyć. Uważam, że to była bardzo udana impreza - mówiła z dumą i radością.
Fundacja im. Leny Grochowskiej w Wólce Konopnej prowadzi Farmę „toMy”. O mieszkaniu i pracy w tym miejscu opowiedziała Agnieszka, która jest tam już ponad rok. - Mieszkamy w siódemkę. Mamy swoje pokoje i łazienki, duży salon i duży ogród, w którym uprawiamy warzywa, owoce i zioła. Wszystko robimy sami: sadzimy, podlewamy, plewimy. Dużo wysiłku, ale warto. Mamy podział obowiązków, na planie zawsze zapisane jest, kto gotuje, kto sprząta, kto odkurza. Robimy własne dżemy, niedawno uczyliśmy się piec chleb. Nie zawsze się uda, ale trzeba próbować - dzieliła się Agnieszka. - Bardzo się cieszę, ze trafiłam w to miejsce. Dużo już się nauczyłam. Tęsknię za rodzicami, ale gdy do nich wrócę na pewno ugotuję dla nich ucztę i posprzątam dom - podkreśliła na koniec swojego wystąpienia.
Z kolei Chrześcijańskie Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych, Ich Rodzin i Przyjaciół „Ognisko” prowadzi mieszkanie treningowe w Modlnicy k. Krakowa. O kilkutygodniowych pobytach w tym miejscu opowiedziały Gabrysia Rąb i Paulina Bańdo. - To mieszkanie nie jest naszym domem na stałe. Przyjeżdżamy tam na tydzień, dwa albo trzy, by uczyć się samodzielności. Dzielimy się obowiązkami domowymi, robimy sobie śniadania, obiady i kolacje, uczymy się krojenia, obierania, chodzenia na zakupy, łączenia składników, sprzątania, wypełniania dokumentów, poruszania się komunikacją publiczną. Razem spędzamy czas aktywnie, np. na basenie czy siłowni, kreatywnie i kulturalnie. Wspólnie chodzimy do teatru, muzeów czy na koncerty - opowiadały Gabrysia i Paulina.
Na koniec zacytowały dialog Gabrysi z trenerką, który został nazwany największym sukcesem mieszkania treningowego. „Gabrysiu, czy mogę ci jakoś pomóc?”. „Tak”- padła odpowiedź. „To jak mogę ci pomóc?” - dopytała trenerka. „Nie przeszkadzaj” - odpowiedziała Gabrysia.
O swoich doświadczeniach opowiedziała też Anna z wrocławskiej wspólnoty L’Arche. Wspominała, że na początku było jej trudno, kiedy wyprowadziła się z rodzinnego domu i musiała odnaleźć się w nowym miejscu. Przyznała, że potrzebowała pomocy, by dobrze poczuć się wśród nowych osób. W tamtym czasie cieszyła ją sprawczość w zagospodarowaniu swojej nowej, własnej przestrzeni, bo np. mogła wybrać meble. - To poczucie decydowania i wpływu na swoją przestrzeń było dla mnie ważne - wspominała. Dziś jej radością jest to, że jest wolontariuszką w Stowarzyszeniu „Żółty Parasol”, a na swoje dyżury dojeżdża samodzielnie. Jest też dumną, że została self-adwokatką. - Czuję się przedstawicielką społeczną domowników i domowniczek naszej wrocławskiej wspólnoty L’Arche. Jestem im wdzięczna za zaufanie. Spotykam się ze studentami, młodzieżą szkolną i urzędnikami. Opowiadam o potrzebach osób z niepełnosprawnościami - podkreśliła.
W drugiej części tego panelu Miłosz zadawał gościom z różnych stron Polski pytania. Ciekawiło go m.in. to czy w ich domach urządzane jest karaoke albo czy jest wspólna modlitwa przed jedzeniem. Natomiast w sobotę zaplanowana jest sesja ekspercka, w której o różnych modelach mieszkalnictwa wspieranego w Polsce opowiedzą przedstawiciele poszczególnych organizacji goszczących w Opolu. Zaplanowane są tez warsztaty.