Podczas 43. edycji Lata Kwiatów liczne stoiska, wystawy i program artystyczny przyciągnęły tysiące odwiedzających.
Na trzy dni - od 3 do 5 lipca, Otmuchów stał się florystyczno-artystyczną stolicą regionu, rajem dla miłośników ogrodów i czyśćcem dla ich kieszeni. Ponad setka wystawców oferujących najróżniejsze, także egzotyczne i rzadko spotykane gatunki roślin, akcesoria ogrodowe, ale także stoiska z rękodziełem, gastronomią i lokalnymi wyrobami były nie lada pokusą. Do tego liczne wystawy - malarstwo, kompozycje florystyczne, ozdoby ze szkła i metalu, a nawet żywe owady. Do tego pokazy rycerskie, karuzele dla dzieci, zaś na scenie koncerty muzyczne i kabaretowe. To przyciągnęło tysiące ludzi, nawet spoza regionu, nieraz z Czech.
Zaczęło się jak zwykle z przytupem - piątkowym, barwnym korowodem z orkiestrą i mażoretkami. A od rynku po zamkowe mury ciągnęły się jedno przy drugim stoiska - jednoroczne, kwitnące już kwiaty, pachnące zioła, wieloletnie byliny. To znowu mieniące się wieloma kolorami i pokrojem róże: wielkokwiatowe, parkowe, pnące. Były rośliny wodne, kaktusy i bonsai. Nie brakło drzewek i krzewów, ozdobnych i owocowych - maliny, porzeczki, figi, winorośle w najróżniejszych odmianach, kloniki, hortensje, tawuły i wiele innych.
Od pięknych roślin przy kolejnych stoiskach nie można było oderwać oczu.
Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość
- Mamy nie tylko klasyczne maliny, porzeczki czy agresty, choć i tu są nowe, ciekawe odmiany. Ale jest też świdośliwa, figi, samopylne kiwi czy tegoroczny hit - malinotruskawki. - wymienia Dariusz Mendel ze szkółki z Kamionnej.
Sprzedawcy uwijali się jak w ukropie, radzili też, jak pielęgnować rośliny, czego wymagają i czym się różnią, zachęcali.
Pan Paweł z Gospodarstwa Ogrodniczego "Bylinowy Raj" spod Częstochowy, przywiózł m.in. całą gamę bylin, a wśród nich dużą kolekcję piwonii. Choć można u niego zrobić zakupy przez internet, przyjechał, by zaprezentować na żywo swoje rozsady.
Sprzedawca nieco dalej zachęcał do zakupu pysznogłówki... - To roślina, której kwiaty nadają się na herbatkę - można zmieszać je z innymi i robić pyszne napary - opowiada, podając różne warianty napoju.
Nic dziwnego, że zadowoleni klienci wychodzili z pełnymi reklamówkami roślin, niosąc niektóre z nich jak zdobyte trofea.
- Byłyśmy tu już kilka razy parę lat temu. Teraz nie planowałyśmy wielkich zakupów, bo w ogrodzie jest coraz mniej miejsca, a jego pielęgnacja wymaga sporo czasu. Mam w nim m.in. 29 róż różnych gatunków. Córka namówiła mnie i kupiłyśmy tu trzydziestą - przyznaje Urszula. - Ale przyznaj mamo, że długo szukałaś tej odmiany i trudno było ją znaleźć. Dlatego jak tu ją wypatrzyłyśmy, nie można było przegapić okazji. Dokupiłyśmy też dwie hortensje ciekawych odmian - dotąd miałyśmy ich 20 - uśmiecha się jej córka, Ewa.
Pogoda dopisała, humory także, więc i zabawa była przednia.
Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość
Po przejściu wielu stoisk, większość odwiedzających kierowała się w stronę zamku. Już na podejściu do niego można było podziwiać plenerowe wystawy obrazów. Kolejne czekały w zamkowych salach. Na dziedzińcu czas umilały pokazy walk rycerskich, a u góry wystawa kwiatów ciętych. Piękne, okazałe kompozycje można było podziwiać już po drodze, na schodach, podobne zdobiły wnętrza w ratuszu. A w sali przy tarasie średniowiecznego zamku zachwycała wystawa "Taniec Żywiołów" autorstwa Iwony Kwiatek oraz Weroniki Kwiatek-Bindy. Zachwycające konstrukcje, inspirowane siłami natury zachęcały, by zrobić sobie przy nich zdjęcia.
Bliżej sceny dominowała gastronomia, rękodzieło i inne jarmarczne wyroby, a wśród nich miód, oscypki czy ręcznie robione mydełka. A na scenach działo się sporo: występ Oskara Cymsa, zespołu Dżem czy Ich Troje, Pawła Gołeckiego, ale też miejscowych zespołów rozkręcił publiczność. Dobrą zabawę gwarantowały też spektakle teatralne dla dzieci, mażoretki, znane kabarety m.in. Koń Polski, Poloczek.
Teraz, po udanych zakupach, w wielu ogrodach i na balkonach nadchodzi czas sadzenia nowo zdobytych roślin.
Funkcja zapisywania artykułów jest dostępna tylko dla zalogowanych użytkowników.