Tysiące wiernych przybyły dzisiaj do Sanktuarium św. Anny Samotrzeciej na Górze Świętej Anny na odpust głównej patronki diecezji opolskiej.
Samochody jadące od strony Kędzierzyna-Koźla i Raciborza stały w niemal dwukilometrowym korku na podjeździe ze strony Leśnicy na Górę Świętej Anny. Podobnie było z drugiej strony - od Kalinowa. Biskupi jadący, by odprawiać Sumę odpustową w grocie lurdzkiej, także stali w korkach, dlatego procesja rozpoczęła się z kilkunastominutowym opóźnieniem. Grota lurdzka, skarpa nad grotą i tereny wokół groty dawno nie były wypełnione tak szczelnie. Sporą część zgromadzonych stanowili pielgrzymi piesi, zorganizowani w ok. 20 pielgrzymkach parafialnych, ale także w grupkach mniejszych, rodzinnych czy wędrujący pojedynczo. Nie zabrakło pielgrzymów na rowerach, w tym znanej grupy pielgrzymkowej aż z Cyprzanowa k. Raciborza (60 km w jedną stronę). Najdalszą pielgrzymkę na odpust św. Anny odbyli prawdopodobnie wierni z parafii Opieki Matki Bożej z Radomia. O. Kamil Tymecki OFM, duszpasterz pielgrzymów, żartował, że jeszcze chwila i będzie musiał użyć dawnego sposobu o. Rogera na robienie miejsca dla procesji, tzn. wytyczania jej trasy wśród pielgrzymów szpicem parasola. Pogoda była znakomita - było ciepło, ale nie za bardzo.
Kiedy procesja z łaskami słynącą figurką św. Anny Samotrzeciej (a dzieje się tak tylko raz w roku) wyniesiona z bazyliki annogórskiej wprowadzona została wreszcie przy akompaniamencie wielkiej orkiestry dętej do groty, rozległy się oklaski. Przewodniczący Sumie odpustowej bp Piotr Kleszcz, franciszkanin konwentualny, biskup pomocniczy archidiecezji łódzkiej, wyglądał na trochę tym zaskoczonego. Biskup opolski Andrzej Czaja, idąc przez grotę, błogosławił wiele dzieci. W procesji szło jeszcze trzech biskupów - bp Jan Kopiec, emerytowany ordynariusz gliwicki, bp Antoni Reimann z Boliwii, bp Andrzej Iwanecki (pomocniczy biskup w Gliwicach), prowincjał franciszkanów o. Alard Maliszewski oraz kilkudziesięciu księży.
- Kiedy widzę babcie i dziadków, ojców i matki, młodzież i dzieci, młodych małżonków z wózkami i z pociechami na ręku, kiedy młody ojciec zatrzymuje się ze swoim synem przed figurą św. Anny i wspólnie się modlą, to jestem zbudowany, ale i wzruszony, i chcę dziękować za to Bogu. Bo tu, u św. Anny i przy św. Annie, dotyka każdego z nas szczególny fenomen wiary, zawierzenia, polecenia przez jej wstawiennictwo zwykłych, ludzkich, rodzinnych, małżeńskich, zawodowych naszych radości i smutków - powitał pielgrzymów o. Błażej Kurowski.
W kazaniu bp Kleszcz mówił o roli osób starszych w Kościele, przywołując przykłady z własnego życia, a także orędzia papieża Franciszka (który 5 lat temu ustanowił czwartą niedzielę lipca Światowym Dniem Dziadków i Osób Starszych) i papieża Leona XIV.
- Myślę, że to jest ważne, żebyśmy doceniali obecność osób starszych w Kościele. Kochani, nigdy nie zapomnę takich ciepłych spotkań. Nie wiem, czy księża tutaj, ojcowie franciszkanie, duszpasterze mogą to potwierdzić. Szczególnie kiedy jesteś młodym kapłanem, wychodzisz sobie przed kościół, to starsze panie traktują cię jak swojego syna, czasem jak wnuczka. Gdzieś tam cię przytulą, poprawią ci włosy, dadzą ci cukierka - mówił biskup.
Podkreślił też mocno znaczenie dobrych słów, błogosławienia ludzi, nieprzeklinania ich czy złorzeczenia im. - Kochani, błogosławcie się nawzajem. Niech babcia błogosławi swoje wnuczki. Dziadkowie, błogosławcie i wnuczki, i dzieci. Trzy tygodnie temu zmarła moja mama. Miała na imię Anna. Dzisiaj ma imieniny. I zawsze, gdy się żegnaliśmy z mamą, w przedpokoju robiła mi znak krzyża i błogosławiła mnie. Kochani, z tym przesłaniem chciałbym was dzisiaj zostawić, żebyście dzisiaj wrócili z nim do domu - obojętnie, czy jesteście młodzi, czy starsi, żebyście się nawzajem błogosławili. Dzieci, również błogosławcie waszych rodziców. Błogosławcie. A powiem więcej: nawet tym, którzy wam złorzeczą, też błogosławcie. Nie odpłacajcie złem za zło ani złorzeczeniem za złorzeczenie - mówił bp Kleszcz.
Odpust ku czci św. Anny na Górze Świętej Anny