Z daleka od domu, bez zasięgu internetowego można oderwać się z codzienności i odnaleźć w relacji z Panem Bogiem.
Na skraju diecezji opolskiej, nieopodal polsko-czeskiej granicy, mieści się otoczony malowniczym parkiem dom generalny sióstr franciszkanek Maryi Nieustającej Pomocy. To on stał się scenerią jednego z wakacyjnych turnusów rekolekcyjnych dla dziewcząt ze wspólnot Dzieci Maryi w diecezji opolskiej. Pozostałe turnusy zostały zaplanowane w Nysie i Jarnołtowie. Z kolei w Opolu na początku wakacji odbył się ostatni etap kursu dla przyszłych animatorek.
Wróćmy jednak do Krzyżanowic. Tu od 27 do 31 lipca rekolekcje pod hasłem "Odnaleziona" poprowadził o. Marcin Kowalewski, klaretyn, który obecnie posługuje w Płocku. Z kolei nad całą organizacją rekolekcji czuwały siostry franciszkanki. - Mamy pragnienie, żeby dziewczęta odnalazły się przy Panu Bogu, żeby wiedziały, kim są, żeby poznały swoją tożsamość. Chcemy, żeby poczuły swoje serce, dla kogo ono bije, po co bije, żeby odkrywały, po co żyją. Pierwszym krokiem, by odpowiedzieć sobie na te pytania, jest poznawanie samej siebie - mówi s. Leticja Rostkowska.
- Wyobraziłam sobie czas tych rekolekcji jako czas wypoczynku z Panem Bogiem, czas, kiedy dziewczyny troszkę poopalają się w słońcu Pana Boga - podkreśla. Co to właściwie znaczy? - Że spędzą nieco czasu przy Najświętszym Sakramencie, żeby to przy Nim mogły się poopalać - dodaje, mając nadzieję, że ten czas tutaj, w klasztornej kaplicy, zapali w nich chęć przychodzenia do Pana Boga w codzienności.
W planie dnia znalazły się oczywiście konferencje i modlitwa, ale nie mogło zabraknąć zabawy czy zwiedzania. Grupa m.in. odwiedziła zoo w Ostrawie, a także była na spływie kajakowym.
- Możemy tu przemyśleć ważne sprawy, nauczyć się czegoś nowego, spędzić czas na poważnie i na wesoło. Jest naprawdę fajnie - opowiada Sara Kochanek z Luboszyc. Właściwie z luboszyckiej parafii przyjechało najwięcej dziewczyn, ale są też uczestniczki z Olesna, Krzyżanowic, Opola czy Tarnowa Opolskiego.
Dla większości z nich to kolejne rekolekcje dla Dzieci Maryi, a część z nich trzy lata temu uczestniczyła w wakacyjnym turnusie organizowanym przez siostry franciszkanki w Luboszycach, o którym wówczas pisaliśmy na naszych łamach. Natomiast jedną z tych dziewczyn, które zdecydowały się po raz pierwszy na mariankowe rekolekcje, jest Agata Brixy. - Zaproszenie przysłała mi s. Marietta, a kiedy dowiedziałam się, że moja koleżanka Magda też jedzie, stwierdziłam, że przyjadę tu i zobaczę, jak jest. Teraz mogę powiedzieć, że podoba mi się. Czuję się tutaj bardzo dobrze - zapewnia Agata.
Kiedy pytamy dziewczyny, co im właściwie najbardziej się podoba na rekolekcjach, mówią wprost o tym, że mogą odpocząć od wszystkiego, co dzieje się w ich codzienności, że są tu bez zasięgu komórkowego i bez wi-fi. Zapewniają, że im to nie przeszkadza.
Ważną aktywnością okazują się dla nich swobodne rozmowy z siostrami i rówieśniczkami na różne tematy, ale też chwile spędzone na adoracji Najświętszego Sakramentu. - To czas wyciszenia się. Po całym dniu konferencji i zabaw w ciszy i szczerości możemy porozmawiać z Bogiem - opowiada Agata Owczarek z Olesna. Przyznaje, że w codzienności też szuka takich momentów, ale w zabieganiu nieraz trudno się zatrzymać. - Świat pędzi, a my razem z nim. Wszystko jest bardzo intensywne, robimy dużo nowych rzeczy, mamy sporo zajęć dodatkowych, spędzamy czas ze znajomymi - zauważa Sara Kochanek, a Emilia Podgórzec dodaje: - Dużo się od nas wymaga i my same dużo od siebie wymagamy. Jesteśmy na takim etapie życia, że chcemy wielu rzeczy doświadczyć i poznać, czasem to staje się przytłaczające, dlatego przerwa, czas wyciszenia dobrze nam zrobi - zaznacza.
- W konferencjach zwracam dziewczynom uwagę na poczucie własnej wartości i na relację z Panem Bogiem, na to, jak na Niego patrzą. Pan Bóg chce być ich Przyjacielem i Ojcem, u którego zawsze znajdą pomoc, którego nie muszą się bać i traktować Go jak sędziego czy policjanta - mówi o. Kowalewski.
- Miłość Pana Boga względem nich powinna pomóc im odnaleźć swoją wartość. Dzisiaj szczególnie młodzi ludzie mają duże problemy z poczuciem własnej wartości, a świat, który jest wokół, raczej im w tym nie pomaga. Przecież świat internetowy jest pełen ludzi, którzy udają idealnych, a to budzi potężne kompleksy. Nieraz dochodzi do tego brak wsparcia i stabilnej miłości w domu. W konferencjach próbuję tak je nakierować, żeby odkrywając miłość Pana Boga i relację z Nim, z tego czerpały siłę do odkrywania własnej wartości - wyjaśnia rekolekcjonista.
Obecność w klasztorze radosnych nastolatek, dla których relacja z Panem Bogiem jest ważna, to też cenne przeżycie dla starszych sióstr. - Dzięki nim doświadczają nowego ducha wiary. Obecnie często zarzuca się młodzieży, że tylko w komórkach siedzi. A te dziewczyny, nawet jak mają w rękach smartfon, to okazuje się, że brewiarz odmawiają albo czytają w nim Pismo Święte. Naprawdę pięknie potrafią z tego korzystać - zapewnia s. Leticja.
W rozmowie z siostrami wypływa jeszcze jeden aspekt. - Przed laty przyjeżdżało do nas na rekolekcje po 100 uczestniczek. Przed pandemią było po 40, a czasem nawet 50 dziewcząt. Teraz cieszymy się z dwunastki, która przyjechała - zapewnia s. Leticja. - Początkowo było tylko pięć zapisanych dziewczyn. Zastanawiałyśmy się: odwołujemy czy organizujemy? Dla mnie oczywiste było, że nie odwołujemy. Nawet dla pięciu warto, dla tych pięciu wybranych przez Pana Boga. Ostatecznie jest ich więcej. Mamy w prezbiterium w kaplicy obraz Pana Jezusa i dwunastu apostołów. Pewnie dla dziewczyn to nie jest żaden szczególny znak, ale mnie to uderzyło, że przyjechało ich właśnie dwanaście. To dla mnie potwierdzenie, że nawet gdy uczestniczek jest mniej niż kiedyś, warto rekolekcje organizować, nie rezygnować - zapewnia s. Leticja.
O rekolekcjach w Krzyżanowicach napiszemy także w "Gościu Opolskim" nr 33/2026 na niedzielę 16 sierpnia.