Prawdziwa wolność nie polega na tym, że wszystko mogę, ale na tym, że potrafię wybrać dobro - wskazywał o. Dymitr Żeglin OFM, podczas pielgrzymki motocyklistów na Górze Świętej Anny.
To jedna z najliczniejszych pielgrzymek i o wyjątkowym kolorycie. 2 sierpnia już od rana do annogórskiej groty z różnych stron ściągały grupy motocyklistów, słychać było warkot pojazdów. W drodze, przy przejeździe kolejowym, przy skrzyżowaniach samochody dosłownie otaczały grupy motocyklistów. Zresztą i później kolejni wyłaniali się „znikąd”, wyprzedzali i mknęli dalej.
U podnóża czereśniowej alei, jadąc od strony Leśnicy, zaskakiwał iście surrealistyczny obrazek - na rozwidleniu dróg stał motor jakby żywcem wyjęty z planu wojennego filmu, a tuż obok z miną strażnika człowiek „w stroju z epoki”, w płaszczu i kasku na głowie. Uczucie - jakby czas cofnął się o co najmniej osiem dekad!
Na górze ciężkie maszyny i lżejsze „komarki” wypełniały grotę i całą okolicę: parkingi, podwórka, miejsca między drzewami. Aby zdążyć na Mszę św., należało wyruszyć z dużym zapasem czasu.
- Myślę, że jest nas ok. 8 tysięcy, ale tego właściwie nie da policzyć. W grocie mieści się ok. 1,5 tys. maszyn. Przyjechali ludzie z różnych zakątków Polski, ale też z Czech i Niemiec. Po tym, co widać w grocie, po tych latach pielgrzymek, jest coraz więcej motocyklistów, którzy - jak żartobliwie określam, „nie boją się wody święconej”. Modlimy się o potrzebne łaski, o tyle powrotów, co wyjazdów, polecamy Bogu także zmarłych motocyklistów - mówi Andrzej Złoczowski, organizator.
24. Międzynarodowa Pielgrzymka Motocyklistów na Górę Świętej Anny.W homilii o. Dymitr Żeglin OFM nawiązał do życia św. Franciszka i pytania, które ten zadał Chrystusowi: „Panie, co chcesz, żebym uczynił?”
- To było pytanie człowieka, który przestał szukać tylko własnych pomysłów, a zaczął szukać woli Bożej. To pytanie warto zabrać ze sobą dziś z tej góry. Może stanie się ono największą modlitwą tej pielgrzymki? - wskazał.
Podkreślając, że każdy przyjechał tam z inną historią, że jedni niosą w sercu wdzięczność, inni cierpienie, zwrócił uwagę: - Zanim wypowiemy słowa naszych próśb w stronę Pana, warto pozwolić, by On postawił w moją stronę pytanie: „Czy jesteś gotów spełnić to, o co Ja cię poproszę?” Jezus nie powiedział Franciszkowi „Idź, narzekaj na Kościół”, ale rzekł do niego „Odbuduj” - podkreślał. - Dziś najbardziej potrzeba nam nie komentarzy, nieustannego oceniania drugich, ale ludzi, którzy będą wierni Ewangelii, którzy potrafią modlić się, przebaczać, nie wstydzić się wiary. Tak buduje się Kościół - dodał.
Zaznaczając, że św. Franciszek był człowiekiem wolnym, ale nie samowolnym przypominał kierowcom o odpowiedzialności, szanowaniu życia, choćby przez umiar przy kręceniu manetką gazu na drogach.
O Błażej Kurowski święcił wyjeżdżające z groty pojazdy i ich kierowców.
Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość
Po Eucharystii o. Dymitr pobłogosławił pojazdy i kierujących nimi, zaś o. Błażej z uśmiechem obficie skrapiał wyjeżdżających wodą święconą.
- Przyjechaliśmy całą grupą z Raciborza, jest tu dużo znajomych z innych miast. Góra Świętej Anny jest tylko jedna i trzeba tu być. Przyjeżdżamy po błogosławieństwo na cały rok, by spokojnie wszędzie dojechać. A ten ryk silników - aż ziemia drży... - uśmiecha się Mirosław Kołodziej z SRC Racibórz Motocykle.
Z Przechodu przyjechali całą rodziną i z przyjaciółmi Gosia i Mariusz Topolniccy. Pani Gosi pasja do motorów towarzyszy od dzieciństwa.
- Rodzice jeździli na "wuesce", nie zapomnę widoku mamy w ciąży, z brzuchem na baku, ja z tyłu a między nami brat... Również mój ojciec a także ojciec i wujek męża jeździli na motorach. Tak to się zaczęło. Jak u nas pojawiły się dzieci, to warkot silnika był ich kołysanką - przyznaje.
- U mnie miłość do motorów zaszczepił wujek, który miał Jawę, potem MZ... Ja swoją pierwszą MZ miałem wyciągniętą ze stodoły, musiałem ją wyczyścić, doprowadzić do stanu użytkowania. I tak poszło. Teraz i córka i syn też już jeżdżą, zaraziliśmy też pasją znajomych. Wspólne wyjazdy to najlepszy sposób spędzania wolnego czasu. Tu przyjeżdżamy od lat, czerpiemy energię, która nas buduje, prosimy o Bożą opiekę, szczęśliwe powroty i za wszystkich motocyklistów - dodaje jej mąż.
Pielgrzymka jak co roku miała również wymiar charytatywny. Zebrane w specjalnym, ustawionym na schodkach groty kanistrze datki wesprą dokończenie budowy drugiej studni głębinowych w Togo, a także działalność Fundacji Tobiaszki z Wrocławia.
24. Międzynarodowa Pielgrzymka Motocyklistów na Górę Świętej Anny. Klaksony, silniki i o. Błażej.