Stopklatki z dawnych lat

Anna Kwaśnicka

|

Gość Opolski 17/2015

publikacja 23.04.2015 00:00

Ponad 60 misternie wykonanych domków, pokoików, sklepików, a nawet kaplic przyjechało do Opola za sprawą pasjonatki i kolekcjonerki Anety Popiel-Machnickiej.

 Na wystawie zachwycają miniaturowe detale Poniżej: Klasa szkolna z 1935 r. Na wystawie zachwycają miniaturowe detale Poniżej: Klasa szkolna z 1935 r.
Zdjęcia Anna Kwaśnicka/Foto Gość

Imponująca kolekcja, którą pani Aneta stworzyła w ciągu 10 lat, zachwyca nie tylko najmłodszych. Świat domków dla lalek budzi wyobraźnię, przypomina czasy dzieciństwa, a także przenosi zwiedzających w różne epoki i kultury, stając się swoistym wehikułem czasu, stopklatkami dawnej rzeczywistości. – Cechą wspólną tych wszystkich domków jest to, że ktoś kiedyś je bardzo kochał. To widać – mówi wprost kolekcjonerka. Aneta Popiel-Machnicka niezwykłą przygodę z domkami dla lalek rozpoczęła dość przypadkowo, wraz z pojawieniem się na świecie swojej córeczki.

– Chciałam, żeby miała idealny, miniaturowy domek z wieloma pokojami, ze światłem, z kafelkami w łazience, z prawdziwą wanną. Nie udało mi się takiego nigdzie kupić, więc zaczęłam przeglądać strony internetowe i w ten sposób odkryłam nieznany w Polsce świat domków dla lalek. Ta pasja szybko mnie pochłonęła – opowiada. Pokoiki, wykonane z wielkim kunsztem, odtwarzają w detalach wystrój z różnych epok i krajów. Są nie tylko zabawkami, ale mogą stać się fascynującym hobby, zabytkiem kolekcjonerskim, a także niezastąpioną pamiątką rodzinną przekazywaną z pokolenia na pokolenie. – Choć moje dzieci nie są zainteresowane bawieniem się domkami dla lalek, bardzo chętnie pomagają mi w pracach restauracyjnych. Są mistrzami w układaniu kafelków, malowaniu ścian czy sufitów – przyznaje pani Aneta. Wyjaśnia, że czas potrzebny na odrestaurowanie domku zależy od tego, jak jest duży i w jakim stanie został zakupiony.

Okazuje się, że przy niektórych cudeńkach zbieranie wyposażenia i odnawianie poszczególnych elementów trwało nawet 6 lat. – W dzieciństwie miałam domek dla lalek zrobiony w szafce. Były w nim własnoręcznie przeze mnie wykonane mebelki z pudełek po zapałkach czy lekarstwach – opowiada kolekcjonerka. Ale domki, które są w jej posiadaniu dzisiaj, to prawdziwe arcydzieła nawet sprzed ponad stu lat. Część z nich tworzyli ojcowie, dziadkowie czy wujkowie. To unikatowe eksponaty o ogromnej wartości. Inne powstały w produkcji seryjnej, w firmach zabawkarskich. Pani Aneta niejednokrotnie po zachowanych drobnych elementach odkrywała, kto wyprodukował dany domek, a następnie, sięgając do dawnych katalogów, odtwarzała brakujące albo zniszczone elementy, by jak najwierniej przypominały oryginał.

Oprócz ponad 60 eksponatów, które znalazły się na wystawie, w rękach pani Anety jest jeszcze kilkanaście domków, nad których restauracją obecnie pracuje. – Część elementów przywożę z zagranicznych podróży, niektóre kupuję w internecie, ale też znajomi, wiedząc, jaką mam pasję, nieraz podrzucają mi to, co może się przydać – opowiada, przyznając, że domkowe hobby sprawia jej coraz większą radość. W kolekcji obok domków, pokoików, sklepików jest też kilka zabawek sakralnych. – To zabawki zupełnie w Polsce nieznane. Jednym z przykładów jest włoska kaplica z siostrami zakonnymi, księdzem i trumną pośrodku. Dzieci bawiły się w pogrzeb – wyjaśnia Aneta Popiel-Machnicka, dopowiadając, że kaplicami czy celami zakonnymi bawiły się dzieci m.in. w Niemczech, Niderlandach czy właśnie we Włoszech. W ten sposób przysposabiano je, by łagodnie weszły w stan duchowny.

Wystawę „W świecie lalki. Domki dla lalek z kolekcji Anety Popiel-Machnickiej” w Muzeum Śląska Opolskiego można oglądać do 3 czerwca. Towarzyszą jej lekcje muzealne dla przedszkolaków i dzieci ze szkół podstawowych.