Postawili na bezpieczeństwo

Anna Kwaśnicka

|

Gość Opolski 36/2015

publikacja 03.09.2015 00:00

W ramach wakacyjnego projektu parafialnej Caritas, dzieci i młodzi z Opola-Maliny uczestniczyli w kursie samoobrony i pierwszej pomocy.

 Tomasz Kuszewicz poprowadził zajęcia z samoobrony Tomasz Kuszewicz poprowadził zajęcia z samoobrony
zdjęcia Anna Kwaśnicka/Foto Gość

Jestem zwolenniczką tego, żeby proponować dzieciom to, co będzie dla nich pożyteczne – mówi Czesława Chruściel-Walusz, przewodnicząca Parafialnego Zespołu Caritas z parafii św. Jadwigi Śląskiej w Opolu-Malinie. – Mamy zaoszczędzone pieniądze, więc kiedy pojawiła się możliwość napisania projektu edukacyjnego, który zostanie w połowie dofinansowany przez diecezjalną Caritas, pomyślałam, że to dobra okazja, by zintegrować nasze dzieci, a także przekazać im coś wartościowego – podkreśla pani Czesława, emerytowana nauczycielka przedszkolna. I tak kilkuosobowy zespół Caritas we współpracy z ks. proboszczem Wojciechem Czekałą zabrał się za przygotowanie tygodniowej akcji „Bezpieczeństwo na co dzień”, czyli kursu samoobrony i pierwszej pomocy.

Głośno wołaj o pomoc

– Ważne jest, żeby dziecko potrafiło wziąć telefon, wykręcić numer ratunkowy i poprosić o pomoc – podkreśla Robert Czachora, ratownik medyczny. – Nie jestem zwolennikiem tego, żeby to dzieci udzielały pierwszej pomocy, bo z jednej strony nie mają fizycznej siły, by uciskać klatkę piersiową, ale też w dobrej wierze, chcąc udzielić pomocy, mogą podejść do kogoś agresywnego, będącego pod wpływem narkotyków – tłumaczy.

Podkreśla, że dzieci mogą odegrać inną, bardzo ważną rolę, bo mogą podpowiedzieć rodzicom, co trzeba zrobić. – Niestety dorośli wstydzą się wyjść z tłumu i przejąć inicjatywę, kiedy ktoś potrzebuje pomocy. Dzieci mają więcej odwagi, pewności siebie. Przykładem niech będą wydarzenia na targowisku w Opolu, gdzie było około 200 osób, a młoda kobieta, która upadła na ziemię, zmarła, bo nikt nie udzielił jej pomocy – opowiada ratownik medyczny. Zachęca, by uczyć dzieci bezpiecznego zachowania, np. zakładania kasku w czasie jazdy na rowerze. – Oczywiście za tą nauką musi iść przykład dorosłych. Bo jeśli powiemy dziecku, że ma jeździć w kasku, a sami go nie założymy, to nic z tego nie będzie – mówi. A w czasie zajęć z dziećmi, gdy opowiadał o konkretnych krokach udzielania pierwszej pomocy, zachęcał dzieci, by pamiętały o tym, że głośno krzycząc, mają przywoływać kogoś dorosłego, a dzwoniąc po pogotowie, jak najdokładniej wyjaśnić, gdzie się znajduje osoba potrzebująca pomocy.

Niemożliwe staje się możliwe

W czasie kursu zajęcia z samoobrony poprowadził Tomasz Kuszewicz, instruktor sztuk i sportów walki. – Przebieg zajęć dostosowuję do grupy wiekowej, a w czasie każdego z godzinnych bloków kładę nacisk na inne sprawy. W przypadku młodszych dzieci postawiłem akcent m.in. na przełamywanie strachu czy robienie rzeczy, które z pozoru wydawały się niemożliwe do zrobienia – opowiada Tomasz Kuszewicz. – Chcę, żeby po tych zajęciach dzieci czuły się pewniej, a dzięki temu były bezpieczniejsze. Przykładowo w szkole, kiedy ktoś je popchnie, żeby potrafiły bezpiecznie upaść. Duży akcent stawiam również na dyscyplinę. Nie wygłupiamy się, wykonujemy polecenia – tłumaczy.

Dodaje, że ze starszą grupą przerabiali m.in. ćwiczenia związane z uwalnianiem się z chwytów. – Uczenie tego, jak zachowywać się w różnych niebezpiecznych sytuacjach na ulicy, jest rolą policjantów. Ja staram się uwrażliwiać młodych ludzi, by zwracali uwagę na to, co się wokół nich dzieje. Zachęcam ich, żeby świadomie odbierali bodźce z otoczenia, a także żeby chcieli poprawiać swoją sprawność fizyczną – dodaje instruktor.

Więcej wiedząc, będą bezpieczniejsi

W kursie samoobrony i pierwszej pomocy, uzupełnionym o spotkania z policjantami z wydziału prewencji II Komisariatu w Opolu, strażakami z OSP w Grudzicach i specjalistką od zdrowe- go żywienia i sportu, wzięło udział 34 uczestników, od przedszkolnych maluszków, przez uczniów szkół podstawowych – po gimnazjalistów. Zajęcia odbywały się w trzech grupach wiekowych od 24 do 28 sierpnia w miejscowym Domu Biesiadnym „Rubin”. – Nasza okolica jest bardzo spokojna, ale gdy w maju dochodziły do nas z mediów tragiczne informacje o zaginięciu i zamordowaniu dziewczynki z Krapkowic, pojawiła się myśl, by w jakiś sposób przestrzec dzieci przed niebezpieczeństwami, które mogą na nie czyhać – mówi ks. Wojciech Czekała. – Natomiast wiedza, jak zachować się, gdy ktoś potrzebuje pomocy, może przydać się w każdej chwili. Przecież nawet w domu może się zdarzyć, że zasłabnie dziadek czy babcia, pod których opieką dziecko się znajduje – dodaje. Zajęcia były okazją, by pobudzić aktywność fizyczną, utrwalić znane już wiadomości i zdobyć nowe. Były też okazją, by zintegrować ze sobą dzieci, które na co dzień uczęszczają do  różnych szkół. – Akcję zakończyliśmy pokazem zdobytych umiejętności, na który zaprosiliśmy rodziców – opowiada ks. Czekała.