Krzyż stoi, choć świat się zmienia

Karina Grytz-Jurkowska

|

Gość Opolski 04/2018

dodane 25.01.2018 00:00

– W tym jego biskupim zawołaniu zawiera się przesłanie dla nas także na dziś – mówił w Wysokiej abp Damian Zimoń.

►	Po Eucharystii uczestnicy modlili się przy grobie bp. Bieńka. ► Po Eucharystii uczestnicy modlili się przy grobie bp. Bieńka.
Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość

Zokazji 40. rocznicy śmierci (17.01.1978) urodzonego w Sowczycach bp. Juliusza Bieńka Mszę św. w jego intencji odprawili 14 stycznia biskupi metropolii górnośląskiej. W tym roku przypada też 100. rocznica jego święceń. Do kościoła pw. Świętych Mikołaja i Magdaleny w Wysokiej (k. Olesna) przyjechał abp Wiktor Skworc, metropolita katowicki, i arcybiskup senior Damian Zimoń, biskupi gliwiccy: Jan Kopiec, Andrzej Iwanecki, biskup senior Jan Wieczorek i biskupi opolscy: Andrzej Czaja i Paweł Stobrawa oraz kapłani z metropolii górnośląskiej. – Wielu z was z bp. Bieńkiem było związanych bardzo mocno. Myślę, że to nasz wspólny obowiązek i dług wdzięczności wobec człowieka, na pogrzebie którego kard. Wojtyła powiedział, że trzeba zgłębiać jego życie jeszcze przez wiele lat. Jest ono dla nas drogowskazem – mówił do gości ks. Henryk Kontny, proboszcz parafii w Wysokiej, dziękując za przybycie.

Nigdy przeciw Bogu

Życiorys bp. Juliusza przypomniał w homilii bp Jan Kopiec, podkreślając jego wierność Bogu, uczciwość, odpowiedzialność i sumienną posługę. – Jestem wdzięczny, że Pan Bóg tak sprawił, że co 5 lat gromadzimy się w tym kościele, by pochylić się nad darem życia pasterza gorliwego, przynoszącego chlubę pokoleniu dwudziestowiecznych duszpasterzy, i modlimy się pełni przejęcia przy jego grobie, by był dla nas wzorem, ale i orędownikiem... – podkreślił. Przypomniał, że bp Bieniek rozpoczynał życie jeszcze w czasach Cesarstwa Niemieckiego, którego Śląsk był częścią, przeszedł przez pruską szkołę, doznając już wówczas represji, potem studia i posługa kapłańska. Biskupem pomocniczym diecezji katowickiej został w 1937 r. i był nim 41 lat, z okresami wygnania w latach 1941–1945 przez niemieckich nazistów i 1952–1956 przez władze PZPR. – Ten biskup pokazywał swoim życiem, postępowaniem, decyzjami, jaką postawę należy przyjąć. (…) Sam zahartował się w różnych totalitaryzmach i można zastosować do niego określenie „nigdy przeciw Bogu” – wskazał biskup gliwicki. Kilka zdań od siebie dodał też abp senior Damian Zimoń. – Przybywam tu zawsze z potrzeby serca. Bp Juliusz Bieniek jest wyjątkowy dla mnie, bo wyświęcił mnie na księdza 60 lat temu, w 1957 r., a 70 lat temu mnie bierzmował – podkreśla. – To jest przykład wierności Bogu w czasach dramatycznych, tej wierności nam dzisiaj czasem brakuje. To symbol wiary, polskości, człowiek otwarty na rzeczywistość. Wyrzut sumienia dla tych, którzy byli przeciwko prawdzie, Bogu i Kościołowi. Dopowiedział, że przez lata śledziło go ponad 20 agentów bezpieki, nawet po śmierci, podczas pogrzebu purpurata. – Był bardzo wyraźny, bo też czasy tego wymagały, ale miał pełne ciepła podejście do życia i takie śląskie poczucie humoru, które pomagało mu znosić prześladowania, trudne lata wojny, wygnania – wspomina arcybiskup.

Przykład wierności

Z tej samej parafii, lata później, wyszedł obecny ordynariusz opolski, bp Andrzej Czaja. – Ze względu na dużą różnicę wieku nigdy nie uczestniczyłem w sprawowanej przez niego Mszy św. Tylko raz go spotkałem, byłem wtedy jeszcze uczniem w szkole podstawowej. Pomagałem siostrze w zakrystii, a ona nagle woła mnie, wskazuje na biskupa, który przyjechał na grób rodziców, i przedstawia go. Pamiętam jego ciepłe spojrzenie, uścisk dłoni... Poklepał mnie po plecach i powiedział coś w rodzaju: „No, młody człowieku, oby Cię Pan Bóg też powołał”, i na tym się skończyło. On w pewnym sensie przetarł mi ścieżkę – uśmiecha się. Wujka pamięta doskonale jego bratanek Paweł Bieniek z Olesna. – Wtedy mieszkaliśmy w Katowicach. Byłem ministrantem u niego, długi czas służyłem mu rano do Mszy św. Najbardziej zapamiętałem prostotę jego życia. To był dla mnie po prostu wzór – mówi. Wspomina przyjazdy bp. Juliusza na różne uroczystości – poświęcenie kościoła pw. św. Antoniego, wizyty w Kolonii Łomnickiej. Opowiada, jak poświęcił drewnianą kapliczkę z Pawełek, którą ludzie przenieśli z pobliskiego domku myśliwskiego jako „drewno na opał”, gdy ówczesne władze nie godziły się na przestawienie jej do wsi... Tłumaczy, że takie rocznice są też okazją do rodzinnych spotkań – bliscy z różnych stron zbierają się w Wysokiej przy grobie jubilata, bo spoczął on, tak jak pragnął, w rodzinnej parafii, przy swoich rodzicach.