Jest radość!

Karina Grytz-Jurkowska

|

Gość Opolski 30/2019

publikacja 25.07.2019 00:00

To tegoroczne hasło, ale i opis atmosfery panującej na 23. Święcie Młodzieży.

▲	Namiot jak zwykle pełen młodych ludzi. ▲ Namiot jak zwykle pełen młodych ludzi.
Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość

Od poniedziałku 15 lipca do soboty 20 lipca prawie 700 młodych uczestniczyło w Święcie Młodzieży na Górze Świętej Anny. Kolejni przyjeżdżali na wieczorne koncerty. – Współczesny świat, media społecznościowe są mocno nastawione na to, żeby było śmiesznie, ale czasami to jest śmiech przez łzy. Radość to owoc Ducha Świętego, jest ona mocno zakorzeniona w Panu Jezusie. I niekoniecznie musi być fajnie, ale będąc blisko Niego, nawet w cierpieniu można być radosnym i spokojnym, mieć poczucie, że jestem w rękach dobrego Boga. To chcemy pokazać – tłumaczy o. Teofil Niewiński OFM. Dodaje, że źródłem radości jest też spotkanie z drugim człowiekiem, budowanie relacji. Franciszkańska „radość doskonała” widoczna była podczas konferencji, ale i wieczornych nabożeństw. Były też spotkania w grupach, codzienna Eucharystia i adoracja Najświętszego Sakramentu, okazja do spowiedzi, odwiedzenia namiotu spotkania lub powołań, Droga Krzyżowa dróżkami i bitwa na rymowanki między franciszkanami.

Zauważyć „niewidzialnych”

Nie zawiedli nowi, ale i sprawdzeni artyści. Zaśpiewał Podzamek Boys, Gospel Life, o. Łukasz Buksa OFM, a Teatr A przedstawił spektakl pt. „Miłość – wyprzedaże”. W gronie zaproszonych gości byli tym razem Tomasz Rożek, dziennikarz „Gościa Niedzielnego” i popularyzator nauki, Andrzej „Kogut” Sowa, któremu udało się wyjść z narkotyków, czy ks. Rafał Cyfka, szef krakowskiego biura papieskiego stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie. W środę doświadczeniami dzielił się Michał „Cira” Ciruk, raper i streetworker z Fundacji Spe Salvi z Białegostoku. Opowiadał o streetworkingu, spotkaniach z ludźmi mieszkającymi na ulicy, w pustostanach, pomocy w wychodzeniu z bezdomności. Uczulał, by nie mijać obojętnie takich osób. – To są ludzie jakby niewidzialni – przez to, że sami starają się być w cieniu, są zaniedbani, brudni, mają przykry zapach, przepełnia ich wstyd i rozgoryczenie. I my też często odwracamy od nich wzrok. A oni, zresztą nie tylko bezdomni, potrzebują czasem zwykłej rozmowy, potraktowania jak człowieka, a nie jak śmiecia – mówił, przytaczając kilka pełnych dramatów życiorysów. Ale było też o radości z każdego uśmiechu, kroku w dobrą stronę, zdobyciu pracy przez spotykane osoby. A wszystko to w dialogu z uczestnikami, ale także w formie raperskich kawałków.

Do zobaczenia

Dla wielu udział w ŚM to obowiązkowy punkt w kalendarzu przez kilkanaście lat. Jadą najpierw jako uczestnicy, potem angażują się w różnych służbach, wreszcie stają się częścią Rodziny Młodzieży Franciszkańskiej. Ci najbardziej przeżywali „zmianę warty”, bo podczas święta żegnali o. Teofila Niewińskiego, który opuszcza Górę Świętej Anny, i posługę w Duszpasterstwie Młodzieży i Powołań, i wyjeżdża do Ziemi Świętej. Były więc chwile wzruszenia, wspomnień, podziękowań, podarunków i serdecznych uścisków. Jednocześnie mieli okazję poznać nowego duszpasterza, którym został br. Artur Mróz.

– Jeżdżę na ŚM od 2012 r. Przez cztery lata spotykaliśmy się z ojcem raz w tygodniu na spotkaniach formacyjnych, jeździliśmy na wiele rekolekcji. Była to i relacja duchowa, bo o. Teofil zawsze był gotów porozmawiać, poradzić, ale i towarzyska, bo można było po prostu wyjść na pizzę, pożartować. Będzie nam go brakować, ale mamy wiele wspomnień – przyznaje Wiktoria Lehnert z Opola.