Swoje czy nieswoje?

Karina Grytz-Jurkowska

|

Gość Opolski 32/3020

publikacja 06.08.2020 08:09

„Wszystko mam poniemieckie (…) i właśnie na tych śmieciach zbudowałem sobie życie, na tych odpadach, tu będę królował, to trawił i rozkładał, i z tego mi wypadło wybudować ojczyznę”.

▲	Karolina Kuszyk ze swoją książką „Poniemieckie” (Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019, ss. 464) ▲ Karolina Kuszyk ze swoją książką „Poniemieckie” (Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019, ss. 464)
Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość

Tym fragmentem wiersza opolskiego poety Tomasza Różyckiego pt. „Totemy i koraliki” Karolina Kuszyk rozpoczyna swoją książkę pt. „Poniemieckie”. – Ja od dawna fascynowałam się samym słowem „poniemieckie” i tym, co oznacza, ponieważ sama wychowałam się we właśnie takim mieście, Legnicy – mówi autorka książki. – Mój mąż, który jest Niemcem, pewnego dnia na odwrocie naszej miski kuchennej, będącej z nami „od zawsze”, dostrzegł swastykę. Był w szoku, że coś takiego, czyli znak hitlerowskiej obecności, zachował się w polskim domu. Wtedy zaczęłam sobie tak na poważnie zadawać pytanie, ile mamy jeszcze w naszych domach poniemieckich rzeczy, o których pochodzeniu nie mamy pojęcia. Tak to się zaczęło.