Hospicyjna misja

ks. Tomasz Horak

|

Gość Opolski 15/2021

publikacja 15.04.2021 08:07

Nyskie hospicjum w rocznicę powstania zyskało relikwie werbistów.

▲	Prowincjał w obecności biskupa wręcza relikwiarze dr. Jerzemu Miszkiewiczowi, prezesowi stowarzyszenia. ▲ Prowincjał w obecności biskupa wręcza relikwiarze dr. Jerzemu Miszkiewiczowi, prezesowi stowarzyszenia.
Hubert Bałdo

We wtorek 6 kwietnia miało miejsce wyjątkowe wydarzenie – uroczystość przekazania nyskiemu hospicjum relikwii dwóch świętych – Arnolda Janssena oraz Józefa Freinademetza. Pierwszy to założyciel triady zakonów misyjnych (męskiego, żeńskiego i żeńskiego modlitewnego). Drugi – to pierwszy ich misjonarz. Obaj żyli nieco ponad 100 lat temu. Nyskie hospicjum onkologiczne od lat nosi imię św. Arnolda.

Jak hospicjum zdobyło relikwie obu świętych? Opowiada dr Jerzy Miszkiewicz, prezes stowarzyszenia: – Pierwszy krok to było pismo stowarzyszenia skierowane latem roku 2020 do prowincjała werbistów. Wsparli nas w tej prośbie proboszcz parafii (werbistowskiej) i przełożony nyskiego klasztoru. Otrzymaliśmy od prowincjała o. Sylwestra Grabowskiego odpowiedź pozytywną. Nie chcieliśmy przekazania relikwii zamknąć do jakiegoś tylko formalnego ich przekazania. Ważne wydarzenie powinno mieć swoją oprawę. Zarząd zadecydował, by odbyło się to w rocznicę powstania hospicjum. W przededniu 27. rocznicy rzecz się dokonała z udziałem biskupa opolskiego ks. Andrzeja Czai. W parafialnym kościele werbistów była uroczysta Msza św. Brali w niej udział członkowie stowarzyszenia „Auxilium”, pracownicy hospicjum – lekarze i pielęgniarki, goście – tu wspomnieć trzeba starostę oraz burmistrza, członków władz samorządowych, rektora nyskiej uczelni. Była obecna Anna Świercz – wojewódzki konsultant medycyny paliatywnej. Koniecznie wspomnieć trzeba ks. Wacława Leśnikowskiego – ojca założyciela hospicjum. A liturgia! Reżim sanitarny, ale służba Boża na najwyższym poziomie. Widać, że parafia żywa. I usługujący przy samym ołtarzu, i żywiołowy zespół muzyczny. Liturgia nie miała w sobie nic ze sztywności. Wpisało się w to i kazanie biskupa. O czym mówił? Otóż odpowiedział na pytanie, które pewnie niektórzy z uczestników uroczystości sobie stawiali. Dlaczego do hospicjum trafili święci misjonarze? Sednem wypowiedzi biskupa było zdanie: „Hospicjum to placówka misyjna. I to bardzo”. Wskazał na sytuację Kościoła w Europie, która staje się kontynentem obcym Kościołowi. W wielu obszarach nawet wrogim. Jest to jakby powtórzenie sytuacji sprzed wieków, gdy Kościół szedł do świata sobie obcego. Do hospicjum trafiają ludzie z tego naszego świata. Dla części z nich Kościół i Ewangelia są obcy. Trzeba się o nich w chorobie troszczyć. Ale ta troska przecież z Ewangelii płynie. To staje się misją i niesie w sobie możność otworzenia serca na świat wiary. Dlatego hospicjum to jest placówka misyjna. I to jest wyjątkowo ważna misja.