• facebook
  • rss
  • Ewangelii odebrać nie mogli

    Ks. Tomasz Horak

    |

    Gość Opolski 31/2012

    dodane 02.08.2012 00:00

    Z drogi do Kłodzka za Paczkowem po lewej widać kościół z dużym kompleksem zabudowań. Intrygował od zawsze – tym bardziej że można było nań tylko popatrzyć.

    Gdy rozluźniły się granice, pojechałem do Białej Wody. Był luty roku 1992. W kościele zastałem siostrę zakonną. Przepisuję fragmenty nagranej wtedy opowieści: „W roku 1950 zaczęto w zniszczonym klasztorze osadzać zakonnice z Czech, Moraw, ze Słowacji. Skoncentrowano siostry z 14 różnych zgromadzeń, by zniknęły z oczu. Przecież Biała Woda jest za górami, za lasami, otoczona granicą. Siostry zajmowały się różnymi pracami: w lesie, na polu, szyły materace, uprawiały ogród, no i dbały o swoje siedziby. Te, które pracowały przedtem np. w szpitalach, miały renty. Było tego mało dla wszystkich, ale było.

    To były starsze siostry, młodszych tyle, żeby zapewnić opiekę tamtym. Ścisły reżym. Każdy przyjezdny musiał być odnotowany. Siostry mogły opuszczać obóz tylko za imiennym zezwoleniem. Dopiero od dwóch lat (czyli od 1990) jest inaczej. Młodsze wróciły do klasztorów. Jest nas tu jeszcze ponad 300. Przez obóz przewinęło się co najmniej osiem setek zakonnic. Na cmentarzu pochowanych jest kilkaset”. Poszedłem na cmentarz. Rzędy grobów – podwójnych i poczwórnych. Skromne, proste, jak życie uwięzionych. Dziś cmentarz wygląda inaczej niż 20 lat temu. Nie czuje się tego świeżego dotyku rąk zakonnic, które nie miały nadziei na odmianę losu na ziemi. Zapatrzone więc były w niebo. Długo chodziłem wtedy po cmentarzu. Siostra czekała na mnie przed klasztorem. Siostro, jak przetrzymałyście, jak Kościół przetrwał tych 40 lat? „Otče, potrzebowaliśmy tego wszyscy, cały Kościół potrzebował. Komuniści, izolując siostry, każąc im dzielić codzienny trud życia, pozostawiając równocześnie swobodę modlitwy i Mszy św., stworzyli – wbrew swym intencjom – ośrodek życia monastycznego. Czyli takiego, w którym jest tylko to, co konieczne: Bóg i wzajemna miłość ludzi. Kościołowi odebrano wszystko. Tylko Ewangelii odebrać nie mogli. A tu, w Białej Wodzie, zawsze było to, co najważniejsze dla Kościoła: Bóg, wiara w Niego i wzajemna miłość ludzi”. Kolegium i seminarium w Białej Wodzie ufundował w XVIII w. książę Jakub von Lichtenstein, późniejszy biskup Ołomuńca. Były to kiedyś bardziej znamienite szkoły zakonu pijarów. Krótko jednak, bo wojny śląskie przedzieliły miejscowość granicą, odcinając ośrodek od Śląska.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół