• facebook
  • rss
  • Szansa na lepszy start

    Anna Kwaśnicka

    |

    Gość Opolski 51-52/2012

    dodane 20.12.2012 00:00

    Tylko w 2012 roku w Domu Matki i Dziecka bezpieczne miejsce odnalazło 67 matek i dzieci, a od początku istnienia placówki – blisko 1200 osób.

    Są wśród nich nastolatki w ciąży, jak i dojrzałe kobiety, które znalazły się na zakręcie. Jedne matki mieszkają tu pół roku, inne rok, a nawet dłużej. – Chcemy, by kobieta, wychodząc od nas, miała swoje źródło utrzymania, by miała dokąd pójść – podkreśla s. Ewa Lyga, dyrektorka Domu Matki i Dziecka w Opolu-Grudzicach. Ks. Jerzy Dzierżanowski, wiceprezes Diecezjalnej Fundacji Ochrony Życia, która ten dom prowadzi, dopowiada, że dzięki wsparciu licznych darczyńców każdej matce mogą na nowy start zapewnić podstawowe wyposażenie. – Nieważne, czy będzie miała jeden pokój, czy niewielkie mieszkanie, ale podstawowe sprzęty, jak szafy czy lodówka, już w nim będą – mówi.

    Gdy nie mają znikąd wsparcia

    Dom Matki i Dziecka, który powstał w 1993 r. w dwóch hotelach robotniczych, jest miejscem dla kobiet w stanie błogosławionym, które z rozmaitych przyczyn nie mają, gdzie się podziać. Zdarza się, że na wieść o ciąży ich partnerzy się ulotnili, a rodzice wyrzekli. I chociaż scenariuszy, które napisało życie, jest wiele, efekt ten sam – matka, oczekując przyjścia na świat dziecka, nie ma warunków do życia. – U nas kobiety mogą spokojnie przygotować się do macierzyństwa. Otaczamy je opieką w czasie ciąży, porodu i pierwszych miesięcy życia dzieci. Bezpieczne schronienie znajdują u nas również matki z małymi dziećmi, które są ofiarami przemocy bądź są bezdomne – wyjaśnia s. Ewa Lyga.

    Pomagają kobietom z całej Polski, a także przebywającym w naszym kraju obywatelkom innych państw. – Mieszkały u nas Ukrainki, Serbka czy Chorwatka. Jeśli mamy miejsce, przyjmujemy, ale potrzebujących jest wciąż więcej niż miejsc – mówi siostra dyrektor. – Być może to wynik kryzysu, który dosięga Polski – zastanawia się ks. Dzierżanowski.

    Pomagają wyprostować drogi

    Każda rodzina ma swój pokój, jest też wspólna bawialnia, jadalnia i mniejszy pokoik dla dzieci odrabiających zadania domowe. Obecnie mieszka tu 9 matek i 16 dzieci. Przy takiej gromadzie maluchów, od miesięcznego niemowlaka po 9-latka, dom tętni życiem, ale też nie ma co ukrywać, że jego utrzymanie wymaga dużych nakładów. – Jeśli coś daję jednemu dziecku, pozostałe zaraz też będą chciały. Więc jak dzielę jogurty, to od razu potrzebna jest cała paleta – podaje przykład s. Ewa. Zużywane są spore ilości wody, w szybkim tempie znikają m.in. zapasy pampersów. Większość mieszkanek ma wprawdzie przyznane zasiłki, ale są to mizerne sumy. Dlatego ich sytuacja materialna jest dramatyczna, a pracownicy domu starają się pomóc w każdy możliwy sposób, m.in. zapewniając to, co jest potrzebne, czy pilotując starania o przyznanie alimentów. – Pomagamy wypełniać pisma, tłumaczymy, jakie kroki trzeba podjąć – wyjaśnia s. Ewa, podkreślając, że paniom służy wsparciem prawnik fundacji.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół