• facebook
  • rss
  • Z życzeniami 200 lat

    dodane 21.02.2013 00:00

    Pan Józef Witek, świętując 100. rocznicę urodzin, podkreślał, że jego życie jest szczęśliwe.

    Dziękuję Panu Bogu, że dał mi dożyć takiego wieku – mówi wprost, choć z niemałymi trudnościami Józef Witek, pacjent w Centrum Opieki Paliatywnej Caritas. – Czuję się dobrze. Nie odczuwam żadnego bólu. Tylko moje ręce i nogi nie domagają – zapewnia, chwaląc opiekę, którą jest otaczany, a także wspominając długie życie. Pan Józef, mimo wielu dolegliwości, kilkunastu lat spędzonych na wózku, nie narzeka na nikogo, ani na nic. Niejedna osoba mogłaby się uczyć od niego pogody ducha.

    Jubilat urodził się 13 lutego 1913 roku. Z łezką w oku wspomina swoje rodzinne strony. Pochodzi z Raszyc w powiecie rybnickim (diecezja katowicka). Jak podkreśla, ogromną część swojego życia przeżył w małżeństwie. Pierwszy raz ożenił się w 1938 roku. Po śmierci współmałżonki ożenił się ponownie w 1974 roku. – Nawet tu, w hospicjum, byliśmy razem – podkreśla pan Józef, wskazując na sąsiednie łóżko. Jego druga żona zmarła w 2011 roku. Pytany o receptę na długowieczność, odpowiada, że trzeba żyć po ludzku, w zgodzie z innymi. A po chwili dodaje: – Unikałem papierosów i niewiele piłem alkoholu. Starałem się żyć zdrowo.

    – Ojciec był pracowity, bardzo wymagający, miał wszechstronne zainteresowania i nigdy nie wybrzydzał. Do dziś ma doskonałą pamięć. Zawodowo pracował umysłowo, ale również gospodarował na kawałku ziemi. Jego pasją było naprawianie zegarów. Wspomagał chór kościelny, z wielką dbałością i precyzją przepisując zapisy nutowe. W czasie wojny przez pewien okres był żołnierzem frontowym, ale głównie kolejarzem. Po wojnie pomagał wdowom i inwalidom wojennym w załatwieniu rent, a gdy powstawało DFK, udzielał lekcji języka niemieckiego. Gramatykę miał opanowaną perfekcyjnie – opowiada Werner Witek, syn pana Józefa, który czuwał nad przygotowaniami do rodzinnego spotkania z okazji setnych urodzin.

    Pan Józef ma dwóch synów, pięcioro wnuków i pięcioro prawnuków. Dziękczynna Msza św. w intencji jubilata została odprawiona w przeddzień Światowego Dnia Chorego w hospicyjnej kaplicy, po niej odbyło się przyjęcie, na które zjechali członkowie rodziny, przyjaciele i zaproszeni goście. – Nie wiem, co mi zostało do przeżycia, ale patrząc wstecz, chcę powiedzieć, że moje życie było szczęśliwe – mówi jubilat.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół