• facebook
  • rss
  • Na poważnie i "na śmiejąco"

    kgj

    dodane 05.02.2015 10:14

    Zjedliście kiedyś termos? Uwaga, to może zmniejszyć całą rodzinę do rozmiarów klocka Lego!

    Sambor Dudziński tworzył do przedstawianym historiom podkład muzyczny   Sambor Dudziński tworzył do przedstawianym historiom podkład muzyczny Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość To zaskakujący morał jednej z dziecięcych historii...

    Pomysł pod hasłem „Opowieści na zdrowie”, na bajki pisane lub rysowane przez dzieci chorym rówieśnikom, zrealizował Opolski Teatr Lalki i Aktora. We wtorek, 3 lutego, podczas wieczoru improwizacji zostały one odczytane lub opowiedziane przy akompaniamencie muzycznym multiinstrumentalisty i aktora, Sambora Dudzińskiego.

    - Ja wymyśliłam bajkę o aniołku, który np. grał na trąbce. Rysowałam ją na zajęciach plastyczno-artystycznych w MDK, w czasie ferii. To pierwsza bajka, którą zrobiłam. Pewnie dostanie ją jakaś dziewczynka, która ma tyle lat, co ja – opowiada sześcioletnia Agata Łabudzińska z Opola.

    Dzieci razem z klaunami rysowały kolejne bajki w trakcie spotkania   Dzieci razem z klaunami rysowały kolejne bajki w trakcie spotkania Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość Opowiadania przedstawiane przez prowadzących z równą uwagą słuchały i podobnie świetnie bawiły się dzieci jak i dorośli. Ci ostatni mieli sporo radości, słuchając jak czytający próbują wybrnąć, opisując niektóre rysunki. Czasem wymyślone na żywo treści okazywały się mieć dla dorosłych słuchaczy drugie dno, innym razem wartką i rozwijającą się ciekawie akcję niespodziewanie przerywało napisane dużymi, drukowanymi literami słowo KONIEC. Albo tak jak w przypadku opowieści Krzycha „O dniu, w którym robiłem to, co chciałem” po przedstawieniu tytułowego zagadnienia w czasie zimy, wiosny, lata i jesieni następowała dość nieoczekiwana puenta „A jak dorosnę, to założę psiarnię!”.

    Były i bajki z morałem - jak ta o smutnym bogaczu Franku, który namówiony przez znajomego – Janka wziął udział w akcji charytatywnej. Dzięki temu zrzucił kamień z serca i zyskał portret w serduszku, zrobiony przez dzieci. Nie brakło trzech wersji Toma i Jerry'ego - jednej z nich można posłuchać tutaj:

    - Tak właśnie brzmią serduszka – stwierdziła jedna z prowadzących wskazując na muzykę Sambora Dudzińskiego. Był też warkot samolotu, mruczenie kota, tętent konika, świst wiatru i koncert świerszcza. - A ten obrazek wygląda jak maki na Monte Cassino, no naprawdę z tym mi się kojarzy – w pewnym momencie z boku słyszalny był dialog dwóch klaunów…

    Potem do akompaniamentu włączyły się także dzieci   Potem do akompaniamentu włączyły się także dzieci Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość Bo na sali było ich całkiem sporo. To wolontariusze Fundacji Dr Clown rysowali wraz z dziećmi podczas spotkania, dziwili się bajkom, pokazywali sztuczki a jeden nawet dyrygował dziecięcą orkiestrą.

    Bo dzieci dwa razy nie trzeba było zachęcać, kiedy artysta zaprosił ich do wspólnego grania. Natychmiast chwyciły za trąbki, bębenki, pałeczki, dotknęły klawiszy.

    - Książka powstaje w głowie, w rozumie, w wyobraźni, najpierw jest pomysł, historia, którą się rysuje, a innym razem to obrazek jest pierwszy. Ale rysowanie jest fajne – tłumaczyły dzieci.

    Łącznie z wykonanymi na miejscu pracami zebrano blisko 80 książeczek. Trafią one 11 lutego, czyli w Światowy Dzień Chorego, do małych pacjentów z oddziałów chirurgicznego i pediatrycznego Wojewódzkiego Centrum Medycznego w Opolu. Chętni mogą przynosić jeszcze swoje dzieła do OTLiA do 10 lutego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół