• facebook
  • rss
  • Cudotwórca

    dodane 25.02.2016 00:00

    Święci. Cudze chwalicie, swego nie znacie, czyli Jacek Odrowąż z Kamienia Śląskiego. Przedstawiamy fragmenty najnowszej biografii wielkiego świętego, który wskrzeszał umarłych, uzdrawiał chorych, uwalniał opętanych. wybrał Andrzej Kerner

    Rok musiał być deszczowy, skoro Wisła była wezbrana. Tym razem święty przepływał ją w łodzi, a kiedy dotarł na drugi brzeg, zobaczył na nim zbiegowisko, w którego centrum leżało świeżo wyłowione z rzeki ciało rycerza Piotra z Proszowa. Nurt porwał go, kiedy przeprawiał się konno przez Wisłę. Falisława, matka Piotra, znała św. Jacka, a wiedząc, że to pobożny zakonnik, zaczęła go błagać o pocieszenie. Jacek wzruszył się głęboko, zapłakał i odszedłszy od tłumu, zaczął się modlić. Potem wrócił do Falisławy i zapytał, kiedy Piotr utonął. Dowiedział się, że wieczorem poprzedniego dnia, ale ciało wyłowiono dopiero teraz. Usłyszawszy to, Jacek podszedł do zmarłego, chwycił go za rękę i powiedział: „Piotrze, Pan Jezus Chrystus, którego chwałę głoszę, za wstawiennictwem Dziewicy Marii, niech przywróci cię do dawnego życia”. Topielec wstał i został zwrócony matce. (…). W tym samym roku Jacek wyprosił też uzdrowienie dla umierającej kobiety. Stanisław nie podaje jej imienia, zapisuje tylko, że ubłagała, by dominikanin przyszedł do niej, pomodlił się w jej intencji i położył na niej rękę. Kiedy ten wykonał, o co prosiła, odzyskała doskonałe zdrowie, czy też jak dosłownie czytamy w oryginale: została zawrócona od bram śmierci (est reducta a portis mortis).

    Dwa lata później Jacek dokonał cudu, który wyraźnie wskazywał, że staje się on coraz bardziej podobny do Chrystusa. Otóż pewnego dnia, kiedy szedł na Wawel, by głosić tam kazanie, u stóp wzgórza zabiegła mu drogę kobieta, być może mieszczka, o imieniu Witosława. Prowadziła ona ze sobą wózek, na którym jechali bliźniacy, jej synowie. Towarzyszyła jej siostra, Agnieszka. Zaczęły błagać Jacka, by uprosił dla chłopców wzrok, gdyż byli niewidomi od urodzenia, a mieli już po siedem lat. Jacek głęboko się wzruszył, wezwał nad nimi imienia Chrystusa i uczynił znak krzyża. W tej chwili chłopcy zaczęli widzieć. (…) Jako cudotwórca Jacek nie  jest wybredny – wskrzesza nie tylko ludzi, ale także bydło. W księdze cudów możemy przeczytać dwie takie historie. Pierwsza z nich jest datowana na 1266 rok, a więc zaledwie sześć–siedem lat po drugim najeździe tatarskim, kiedy mieszkańcy miasta powoli odbudowywali swój stan posiadania sprzed ataku. Opowieść dotyczy młodej służącej Dobroszki. Uprosiła ona u Witoszy, swojej pani, jałówkę. W tamtych czasach trzymanie w obrębie murów bydła i trzody było normalne, co więcej – rada miejska opłacała pasterzy, którzy zajmowali się wypasem zwierząt.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół